﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" href="szablon-stary-barok-tooltips.xsl"?>


<!--
UWAGI ODNOŚNIE DO KODOWANIA:

tagi używane w tekstach poetyckich:
   <l>linijka tekstu wierszowanego</l>
   <l n="15">wers z numerem na marginesie</l>
   <l rend="indent">wers z wcięciem</l>
   <l n="20" rend="indent">wers z wcięciem i z numerem</l>

zwrotka tekstu wierszowanego:
   <lg>  
      <l>pierwsza linijka</l>
      <l>druga linijka</l>
   </lg>

tagi używane w kodowaniu prozy:
   <p>akapit prozy</p>
   <p>następny akapit, itd.</p>

tytuły wierszy, rozdziałów etc.:
   <head>Tytuł</head>

części, rozdziały, poszczególne wiersze:
   <div>tu umieszczamy całą część tesktu, strofy, akapity itd.</div>
   <div type="poem">poszczególne wiersze w obrębie zbioru</div>
   <div type="chapter">poszczególne rozdziały prozy</div>
   
kursywa, wyróżnienia:
   <emph>żeby nie komplikować, używany jest tylko jeden tag</emph>

uzupełnienia wydawcy, aparat, przypisy:
   <add>wyrazy (litery) uzupełnione przez wydawcę; automatycznie zostaną dodane nawiasy ostre</add>
   <note>treść przypisu (komentarz, objaśnienia)</note>
   <note type="aparat">aparat krytyczny: komentarz do bieżącego miejsca</note>

używane znaki utf (żeby nie korzystać z encji):
   –   (=półpauza)
   „ ” (=cudzysłów zwykły)
   ‘ ’ (=cudzysłów do znaczeń)
-->


<TEI>
  <teiHeader>  
    <fileDesc>
      <titleStmt>
        <title>Erotyki</title>
        <author>Mikołaj Sęp Szarzyński</author>
        <respStmt>
          <resp>wyd.</resp>
          <name>Radosław Grześkowiak</name>
          <name>Adam Karpiński</name>
          <name>Krzysztof Mrowcewicz</name>
        </respStmt>
      </titleStmt>
      <publicationStmt>
        <publisher>Staropolska.pl</publisher>
        <availability status="free">
          <p>Distributed by the Pedagogical University in Krakow under a <ref target="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/">Creative Commons Attribution ShareAlike 3.0 License</ref>.</p>
        </availability>
        <date>21.05.2013</date>
      </publicationStmt>
      <sourceDesc>
        <bibl>Mikołaj Sęp Szarzyński, <emph>Poezje zebrane</emph>, wyd. Radosław Grześkowiak i Adam Karpiński przy współudziale Krzysztofa Mrowcewicza, Warszawa 2001 („Biblioteka Pisarzy Staropolskich” 23).</bibl>
      </sourceDesc>
    </fileDesc>
    <profileDesc>
      <creation> 
        <date>koniec XVI wieku</date>
      </creation>
      <textClass>
        <keywords scheme="słowa kluczowe">
          <term>Mikołaj Sęp Szarzyński</term>
          <term>Erotyki</term>
          <term>poezja</term>
          <term>renesans</term>
        </keywords>
      </textClass> 
    </profileDesc>
  </teiHeader>
  <text>
    <body>
      <div type="collection">
      <head>Erotyki</head>
      <!-- tu się zaczynają poszczególne wiersze -->
        <div type="poem">
        <head>[1.] Kolęda do Zosie</head>
          <l>Na początku nowego roku każdy daje</l>
          <l>przyjacielowi dary, jakich mu dostaje.</l>
          <l>Ja też, iż ni mam nad cie nic milszego sobie,</l>
          <l>myśliłem, co by za dar godny posłać tobie.</l>
          <l n="5">Nie dostawa mi złota zdradę mnożącego </l>
          <l>ani ziarn drogich piasku Morza Czerwonego,</l>
          <l>lecz, aczbym miał, pewnie wim, żeć tego nie trzeba –</l>
          <l>dał ci tego dostatek on hojny Pan z nieba.</l>
          <l>Dałbym ci serce moje, ale nic cudzego</l>
          <l n="10">nie chcę dać – tyś jest panem, nie ja, serca mego.</l>
          <l>Z wiarą uprzejmą trudno mam sie popisować,</l>
          <l>bo ta już musi z sercem pospołu hołdować.</l>
          <l>Owo zgoła ledwie wim, coć by dać. Bo mojem</l>
          <l>co może być, ponieważ sam nie jestem swojem?</l>
          <l n="15">Niezgaszone płomienie miłości – ty swemi,</l>
          <l>którycheś mi nie wzięła, mogę zwać własnemi</l>
          <l>i tych ci po kolędzie dawam. Po kolędzie</l>
          <l>proszę, niech ten lekki dar wzgardzony nie będzie,</l>
          <l>a jeśliże go zgardzisz, to ja pewnie muszę</l>
          <l n="20">leda w dzień po kolędzie Bogu posłać duszę.</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[2.] Fraszka do Zosie</head>
          <l>Bądź mi oczkami pozwalasz łaskawemi,</l>
          <l>bądź mi oczkami odmawiasz grożącemi,</l>
          <l>równie mie tracisz: nadzieją wątpliwego</l>
          <l>męczysz, a groźbą mie trapisz lękliwego.</l>
          <l n="5">Nadzieja, kiedy wejdrzysz na mie łaskawie,</l>
          <l>serce i wszytkie wnętrzności pali prawie;</l>
          <l>bojaźń, kiedy mi oczko twoje pogrozi,</l>
          <l>zimnem strętwiałem serce me nędzne mrozi.</l>
          <l>Owo ja smutny cierpię gwałt nieskończony,</l>
          <l n="10">miedzy nadzieją a strachem postawiony:</l>
          <l>dzień mie nie widzi od frasunku wolnego</l>
          <l>i noc spokojna nie zna mie spokojnego.</l>
          <l>O, nade wszytk<add>ie</add> sroższy okrutne bogi,</l>
          <l>Kupido, jakoż ja mam pozbyć tej trwogi,</l>
          <l n="15">gdy-ż równie srodze, chcąc człowieka zepsować,</l>
          <l>tracisz, jako gdy chcesz łaskawie ratować.</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[3.] Frasunek</head>
          <l>Nigdy takowych mąk nie ucierpiało,</l>
          <l>jeśliże było, serce, co pałało</l>
          <l>płomieniem wściekłem dla możnej Junony,</l>
          <l>władającego gromem pana żony,</l>
          <l n="5">jakich nieszczęsne serce me używa.</l>
          <l>Fortunna miłość, co z nadzieją bywa,</l>
          <l>ale piekielne ciężkości przechodzi,</l>
          <l>gdy z nią wątpliwość bojaźliwa chodzi.</l>
          <l>Cóż ja mam czynić w taką miłość wdany?</l>
          <l n="10">Kto tak szkodliwe może zleczyć rany,</l>
          <l>gdy o nich nie wie ten, co zleczyć może?</l>
          <l>Lecz, aczby wiedział, snaś ci nie pomoże.</l>
          <l>Nie wierzę temu, w tak ciele nadobnem</l>
          <l>i ku przedniejszem aniołom podobnem</l>
          <l n="15">by się okrutność sroga znaleźć miała:</l>
          <l>łaskawe duchy śle Bóg w piękne ciała.</l>
          <l>Komuż to kiedy, iż go miłowano,</l>
          <l>wadziło? Komuż za miłość łajano?</l>
          <l>I mnie też nie to szkodzi, że miłuję,</l>
          <l n="20">ale iż taję miłość, m<add>ę</add>kę czuję.</l>
          <l>By mi wątpienie płoche dozwoliło</l>
          <l>oznajmić, wierzę, że by odmieniło</l>
          <l>twarz swą nieszczęście: tak mi tamte tuszą</l>
          <l>sprawy, wdzięczności pełne, co mie suszą.</l>
          <l n="25">Próżno nadzieję przywabić się kuszę</l>
          <l>tym rozważaniem. Już widzę, że muszę</l>
          <l>iś<add>ć</add> na wytrwa<add>n</add>ą z ciężkościami temi.</l>
          <l>Wszak trudne rzeczy bywają łacwemi,</l>
          <l><add>gd</add>y szczęście raczy. Albo tedy moje</l>
          <l n="30">serce milczeniem zwalczy niepokoje,</l>
          <l>albo jak działo prochem przesadzone,</l>
          <l>tak ono żalem będzie rozrucone.</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[4.] Fraszka do Zosie</head>
          <l>Słuchaj, gdy nie chcesz baczyć, co się ze mną dzieje,</l>
          <l>a nie morz w mojem sercu do końca nadzieje:</l>
          <l>albo łzami gęstemi wszytek się obléwam,</l>
          <l>albo serdeczne ognie wzdychaniem odkrywam.</l>
          <l n="5">Ognie, które by w popiół dawno mie spaliły,</l>
          <l>gdyby mie łzy wilgotne często nie kropiły;</l>
          <l>które tak często płyną, że by już me ciało,</l>
          <l>by go ogień nie suszył, wodą być musiało.</l>
          <l>Owo nigdy się o to nie przestają wadzić</l>
          <l n="10">ciężki płacz, srogi płomień, kto mie z nich ma zgładzić.</l>
          <l>W tem rozterku co cierpię, chciej uważyć sobie.</l>
          <l>Lecz, jeślić i to trudno, powim ja sam tobie:</l>
          <l>żywot mie już opuścił, śmierć się mie wziąć boi,</l>
          <l>sama żałosna miłość przy mnie stale stoi,</l>
          <l n="15">i ta tylko dlatego, aby mie męczyła.</l>
          <l>Mnimiałaś, aby z cnoty przy mnie się bawiła?</l>
          <l>Otóż słyszysz, tych czasów co się ze mną dzieje!</l>
          <l>O, nader srogie serce, co się z tego śmieje!</l>
          <l>Ty, jeśli mie nie myślisz na wieki zepsować,</l>
          <l n="20">uczyń, coć nie zaszkodzi: dopuść się miłować.</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[5.] Do Zosie</head>
          <l>Nie psuj niepotrzebnemi łzami wdzięcznych oczy.</l>
          <l>Nic to, że się obrotne koło czasem toczy</l>
          <l>Fortuny niespokojnej nie wedle twej woléj:</l>
          <l>nie nędza to w społecznej być z światem niewoli.</l>
          <l n="5">Człowieka tak szczęsnego na świecie nie było,</l>
          <l>którego by nieszczęście w niwczem nie ruszyło –</l>
          <l>niebieskich to duchów stan. U nas, tu na ziemi,</l>
          <l>wesołe się mieszają sprawy z troskliwemi.</l>
          <l>Na to pomniąc, frasunkiem nie psuj głowy sobie:</l>
          <l n="10">przyrodzenie Fortuny, nie gniew, szkodzi tobie.</l>
          <l>Lecz jak przyjacielowi, tak też jej rozumiej,</l>
          <l>prócz frasunku postępki takie znosić umiej.</l>
          <l>Strzeż się, by cie Fortuna niewdzięczną nie znała,</l>
          <l>która cie z młodości twej prawie piestowała</l>
          <l n="15">i tak ci wiele dobra samej użyczyła,</l>
          <l>na którem by przestało ludzi szczęściu siła.</l>
          <l>A też nie wiem, skąd żałość ta na cie przychodzi,</l>
          <l>wszak się twemu staraniu wedle myśli wodzi.</l>
          <l>Przestań jeno, gdy tak chce mieć Fortuna, na tem,</l>
          <l n="20">a to, czego ty żądasz, przydzie snadnie za tem.</l>
          <l>Czego rok nie mógł sprawić, to godzina sprawi,</l>
          <l>a dłużej trwa to, co się z więtszą pracą stawi.</l>
          <l>Co też wiesz, jeśli temu Szczęście nie folguje,</l>
          <l>aby wdzięczniejsze było, lekko postępuje?</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[6.] <add>Do Zosie</add></head>
          <l>Będę się zawsze dziwował twojej piękności:</l>
          <l>nie szkodzi wiernej dalekość miłości.</l>
          <l>Bo, gdzie ciałem nie mogę być, tam myślą będę,</l>
          <l>a pierwej siebie niż ciebie zabędę.</l>
          <l n="5">A dotąd się serce me smęcić nie przestanie,</l>
          <l>aż cię oglądam, me wdzięczne kochanie.</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[7.] Do Anusie</head>
          <lg>
            <l>Anusiu, byś mie tem chciała darować,</l>
            <l>żeby mi oczy twe wdzięczne całować</l>
            <l>wolno do wolej lub usta nadobne</l>
            <l>i różej farbą rumianej podobne,</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">całowałbym cie razów sto tysięcy,</l>
            <l>nie przestawając. Więc zaś trzykroć więcéj,</l>
            <l>więc tysiąc, więc zaś, więc dwa, więc zaś wtóry.</l>
            <l>Trzeba tak liczbę mylić, aby który</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>człowiek nie urzekł, wiedząc, że tak wiele</l>
            <l n="10">tych całowanków. Bo cudze wesele</l>
            <l>rodzi jad ciężki w sercu zazrosnego.</l>
            <l>Ten potem, z mieśca wypadwszy swojego,</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>srodze człowieka szczęsnego zaraża,</l>
            <l>czym wszytkie jego rozkoszy przekaża.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[8.] Do Kasie</head>
          <lg>
            <l>Jako lód taje przezroczysty z leka,</l>
            <l>kiedy go ogień zagrzewa z daleka,</l>
            <l>tak ja na twarz twą na każdą godzinę</l>
            <l>				patrzam a ginę.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Patrzam a ginę z wielkiego frasunku,</l>
            <l>a jeśli nie dasz łaskawie ratunku,</l>
            <l>nielutościwą tobie wiecznie słynąć,</l>
            <l>				przydzie mnie zginąć.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>W co mie nieszczęście okrutne wprawiło?</l>
            <l n="10">Śmierć tuż, gdy patrzam na to, co mi miło,</l>
            <l>śmierć tuż, gdybych cie namniej spuścił z oczy,</l>
            <l>				za mną się toczy.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Gdzież on mój umysł, który płomień taki</l>
            <l>aż nazbyt sobie miał za lada jaki?</l>
            <l n="15">O próżne dumy! Nie my sobą sami,</l>
            <l>				bóg rządzi nami.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Tak napiękniejszej Narcyzus urody,</l>
            <l>gdy się chciał napić, nachyliwszy, wody,</l>
            <l>jak we źwierciedle, choć nie tego żądał,</l>
            <l n="20">				twarz swą oglądał.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Nie widał przedtem oblicza swojego,</l>
            <l>przeto, mnimając kogo być inszego</l>
            <l>pod wodą, swej sie piękności zdziwował</l>
            <l>				i rozmiłował.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="25">Patrza a patrza, a jem patrza pilniej,</l>
            <l>tym w jego sercu sroga miłość silniej</l>
            <l>cieniem a wodą – kto sie nie zadziwi? – </l>
            <l> 			płomienie żywi.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Chwalę, Kupido, strzały twe. W tej mierze</l>
            <l n="30">niechaj za przykład każdy sobie bierze,</l>
            <l>że ty na tego, co prze piękność hardy,</l>
            <l>				masz mońsztuk twardy.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Zgardzał ten nimfy, co się mu kłaniały;</l>
            <l>prze jego hardość, chodząc miedzy skały,</l>
            <l n="35">stwardziała Echo, powtarzać gotowa</l>
            <l>				człowiecze słowa.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>A gdy tak patrzał na swoję twarz chciwie,</l>
            <l>już poczuł miłość, wzdycha żałośliwie,</l>
            <l>już się rozmawiać z swem cieniem nie wstydzi,</l>
            <l n="40">				a Wenus szydzi.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>„Któżkolwiek jesteś – rzecze – co mieszkanie</l>
            <l>masz pod tą wodą, usłysz me żądanie:</l>
            <l>niech wolno będzie dotknąć się twojego</l>
            <l>				ciała ślicznego.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="45">Co cie wsadziło, dziecię napiękniejsze,</l>
            <l>w tę wodę? Wynidź do mnie! Czy mocniejsze</l>
            <l>przyczyny bronią i tak wolą twoję</l>
            <l>				psują, jak moję?</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ach, widzę twojej chęci ku mnie znamię:</l>
            <l n="50">dokąd ja patrzam na cie, patrzasz na mię,</l>
            <l>mówię, usta twe znać odpowiedają,</l>
            <l>				bo się ruchają,</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>płaczesz – gdy płaczę, gdy żałośnie wzdycham – </l>
            <l>wzdychasz, śmiejesz się – gdy się ja uśmiécham,</l>
            <l n="55">chcę cie obłapić – ręce twe rozciągasz</l>
            <l>				i mnie też siągasz,</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>chcę cie całować – wnet usta chętliwe</l>
            <l>sam mi podawasz. Jedno zazdrośliwe</l>
            <l>nam tego wody, co nas rozdzielają,</l>
            <l n="60">				nie dopuszczają.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Mała rzecz wielkie nam psuje rozkoszy.</l>
            <l>Niechże twe źródła przeklęte rozproszy,</l>
            <l>bezecna wodo, słońce gorącemi</l>
            <l>				promieńmi swemi!”</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="65">Tak siedział, z swojem cieniem rozmawiając,</l>
            <l>a wszelką pomoc żywota zgardzając.</l>
            <l>Use<add>ch</add>ł z tesknice, potym jego ciało</l>
            <l>				kwiatem się stało.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[9.] Do Kasie </head>
          <lg>
            <l>Im pilniej na twoje oblicze nadobne</l>
            <l>patrzam i na oczy twe, gwiazdam podobne,</l>
            <l>tem mie srodzej palą płomienie miłości.</l>
            <l>Dla Boga, daj ratunk, ginę w tej ciężkości.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">O wdzięczne stworzenie, pani urodziwa,</l>
            <l>bacz to, że dla ciebie serce me omdléwa,</l>
            <l>cierpiąc niewymowny żal i doległości.</l>
            <l>Dla Boga, daj ratunk, ginę w tej ciężkości.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ustawne wzdychanie, słowa niezmyślone</l>
            <l n="10">i smętnemi łzami lice pokropione</l>
            <l>niechaj cie przywiodą ku słusznej lutości.</l>
            <l>Dla Boga, daj ratunk, ginę w tej ciężkości.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Co za zysk stąd weźmiesz, że zginę dla ciebie,</l>
            <l>który cie miłuję barziej niż sam siebie</l>
            <l n="15">i twojej się wdzięcznej dziwuję piękności?</l>
            <l>Dla Boga, daj ratunk, ginę w tej ciężkości.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Żywot, szczęście i śmierć i nieszczęście moje</l>
            <l>dzierży w swojej władzy możne serce twoje;</l>
            <l>co ty będziesz chciała, t<add>o</add> się ze mną stanie.</l>
            <l n="20">Dla Boga, daj ratunk, me wdzięczne kochanie.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[10.] Fraszka o Kasi i o Anusi</head>
          <l>Kasia z Anusią, wdzięcznych i pięknych oboje,</l>
          <l>jednakiemi płomieńmi trapią serce moje:</l>
          <l>obyczaje w obudwu godne pochwalenia,</l>
          <l>też wielką są przyczyną mego ud<add>ręc</add>zenia.</l>
          <l n="5">A gdy czasem pospołu wedla siebie siedzą,</l>
          <l>na którą pilniej patrzać, oczy me nie wiedzą:</l>
          <l>Anusia zda mi się być piękniejszą nad Kasię,</l>
          <l>Kasia zda się piękniejszą nad Anusię zasię.</l>
          <l>Tamta nad tę, a ta też nad tamtę wdzięczniejszą,</l>
          <l n="10">i w rozmowie, ja nie wiem, która przyjemniejszą.</l>
          <l>To jedno wiem, że obie bez miary miłuję.</l>
          <l>Jak to może być, nie wiem, ale miłość czuję.</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[11.] Do Kasie</head>
          <lg>
            <l>Szczęśliwy to, po kiem ty wzdychasz tak teskliwie,</l>
            <l>nadeń człowiek szczęśliwszy na świecie nie żywie;</l>
            <l>szczęśliw<add>sz</add>y jest niżli on, co niebo dla niego</l>
            <l>wzgardzała Wenus, matka Kupida łucznego.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Niech się mu i z mej strony wszytko k myśli wodzi,</l>
            <l>któżkolwiek jest i kędyżkolwiek jedno chodzi.</l>
            <l>Niechaj jego nieszczęście ciebie nie frasuje,</l>
            <l>bo twój wszelaki frasunk moje serce psuje.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Lecz ja, czego nie mogę sam mieć, życzę tobie,</l>
            <l n="10">Abyś bacznie radziła w tej przygodzie sobie.</l>
            <l>Strzeż się wielkiej żałości za pociechę małą,</l>
            <l>piękność męska hardą jest i zawsze niestałą.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>A ja, moje kochanie, raduję się temu,</l>
            <l>że mie panu Fortuna w moc dała takiemu,</l>
            <l n="15">który świadom, jak srogi żal i utrapienie</l>
            <l>nieznośne mają w sobie miłości płomienie.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Rychlej zawsze głodnemu głodny wyrozumie,</l>
            <l>kto by nędzny, nad nędznem zlitować sie umie, </l>
            <l>i ty, gdyżeś, co miłość teskliwa, doznała,</l>
            <l n="20">tuszę, że wzgląd na moję ciężkość będziesz miała.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[12.] Do Anusie</head>
          <lg>
            <l>Siebie muszę, nie ciebie, w tej mierze winować,</l>
            <l>trudno tobie obłudność zdradną przypisować:</l>
            <l>dawałaś znać i mową, i postawą twoją,</l>
            <l>że gardziłaś stateczną uprzejmością moją.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Baczyłem ja to wszytko, ale me baczenie</l>
            <l>obłędliwa nadzieja miała w podłej cenie</l>
            <l>i niebacznem afektem rozum mój wiązała,</l>
            <l>że mi się twa niewdzięczność uprzejmością zdała.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Tuszyłem ja, żeś miała k mojej powolności</l>
            <l n="10">serce twoje nakłonić, a to nie srogości</l>
            <l>przyczytałem, iżem nic nie znał łaskawego,</l>
            <l>mówiąc: „Co od wstydliwej pożądasz inszego?”.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Alem teraz doświadczył, iże mnie samemu</l>
            <l>nieużyte twe serce. Przeto co rzec temu?</l>
            <l n="15">Jedno się o to starać, aby mieśce miała</l>
            <l>gdzie indzie ma powolność, z którejś się to śmiała.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Śmiałaś się, lecz się boję, abyś nie płakała,</l>
            <l>bo co by sprawiedliwa Nemezis działała,</l>
            <l>która zawsze takową odmierza każdemu</l>
            <l n="20">miarą, jakową mierzył kto przedtem drugiemu.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[13.] O Kasi i o Pasi<add>u</add> fraszka</head>
          <l>Kasia, me kochanie, Pasia nadobnego,</l>
          <l>który ledwie doszedł roku piętnastego,</l>
          <l>(sama także młoda) serdecznie miłuje,</l>
          <l>a jawnie mu miłość swoję pokazuje</l>
          <l n="5">dary, całowanki, słowy i postawą;</l>
          <l>nie wiem, by mężowi była tak łaskawą.</l>
          <l>A jam się spodziewał, by to prze to było,</l>
          <l>iż zawżdy podobne podobnemu miło,</l>
          <l>albo prze to, że nań mąż łaskaw i ona</l>
          <l n="10">łaskawą być musi jako zgodna żona.</l>
          <l>Aż go ktoś śpiącego, żartując, odkryje,</l>
          <l>aliści u Pasia jak u szkapy pyje.</l>
          <l>Już baczę, skąd poszło tak wielkie kochanie.</l>
          <l>Każ mu ty przy sobie przedsię legać, panie.</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[14.] Do Kasie</head>
          <lg>
            <l>Jeśli władną co nami błądzących gwiazd siły,</l>
            <l>wierzę, że złośne niebem aspekty rządziły,</l>
            <l>gdym napierwej obaczył tę twoję urodę,</l>
            <l>dla której ja dobrą myśl stracił i swobodę.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Me żałosne wzdychanie i oczy płaczliwe,</l>
            <l>które by ubłagały i jędze złośliwe,</l>
            <l>bladość, trudnej miłości farbę przyzwoitą,</l>
            <l>jawnie widzisz i żałość z frasunkiem okwitą.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>A wżdy, okrutna pani, ani łaskawego</l>
            <l n="10">słowa do mnie nie rzeczesz i cieszysz się z tego,</l>
            <l>że ja dla ciebie ginę mękami srogiemi:</l>
            <l>okrutniejszy nie żywie źwierz nad cie na ziemi.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Wszytkę moję uprzejmość i posługi znaczne</l>
            <l>uporczywie wzgardziło twe serce niebaczne.</l>
            <l n="15">Lecz, jeśli jest na niebie co sprawiedliwości,</l>
            <l>srogiej pomsty nie ujdziesz dla tej niewdzięczności.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ja swej krzywdy wzdychaniem i łzami smętnemi</l>
            <l>mścić się będę, nie mszcząc się sposoby inszemi.</l>
            <l>Obacz moję cierpliwość: wolę zginąć w grobie,</l>
            <l n="20">niżliby co szkodziło z mej przyczyny tobie.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[15.] Do Kasie </head>
          <lg>
            <l>Mam nadzieję, że się nade mną zlitujesz,</l>
            <l>bacząc, że się na mie niewinnie frasujesz.</l>
            <l>A jeśli gniew będziesz trzymać uporczywie,</l>
            <l>przysięgam przez miłość, która we mnie żywie,</l>
            <l n="5">dla wielkiej żałości żywota się zbawię:</l>
            <l>żem ci nic nie winien, świadkiem swą śmierć stawię.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Wżdy też w ten czas rzeczesz: „Dla gniewu mojego</l>
            <l>niewinniem straciła sługę uprzejmego”.</l>
            <l>Ale ta twa żałość już za me nie stanie,</l>
            <l n="10">przeto porzuć w czas gniew, usłysz me żądanie;</l>
            <l>nie okazuj mi tak niełaskawej twarzy,</l>
            <l>prze którą żal srogi serce moje żarzy.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Nieznośnej żałości i ciężkiej tesknice</l>
            <l>żałosne łzy, które kropią smętne lice,</l>
            <l n="15">i gęsty wzdychania jawny znak dawają;</l>
            <l>choćbym słowa nie rzekł, tak na cię wołają:</l>
            <l>„Przecz okrutnie męczysz tego, coć jest prawie?</l>
            <l>Nie przystoi-ć srogość, zlituj się łaskawie”.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[16.] Frasunk</head>
          <lg>
            <l><emph>Terpy<add>ż</add>, hołowonko, do szczesnej hodiny</emph>,</l>
            <l>wszak tobie frasunki ciężkie nie nowiny.</l>
            <l>Przetrwałaś już wiele, przetrwajże już i to,</l>
            <l>a-ć Bóg żal weselem nagrodzi sowito.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Były też ty czasy, gdy był śmiech niedrogi</l>
            <l>i żadne wesela nie psowały trwogi,</l>
            <l>były też ty czasy, kiedy tania była</l>
            <l>żałość, lecz me serce nadzieja cieszyła.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Nadzieja cieszyła, która i dziś cieszy,</l>
            <l n="10">mówiąc: „Za nieszczęściem tuż się szczęście spieszy.</l>
            <l>Prędko grom przechodzi, prędko i błyskanie,</l>
            <l>i twój żal przeminie prędzej nad mniemanie”.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Albo ten, który cię niewinnie frasuje,</l>
            <l>widząc twą stateczność, gniew sw<add>ój</add> pohamuje,</l>
            <l n="15">albo, chce-li w nim trwać, Bóg cię wyswobodzi,</l>
            <l>a skądinąd twój żal weselem nagrodzi.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[17.] Frasunk do Kasie</head>
          <lg>
            <l>Niewymowne trapienie cierpi serce moje:</l>
            <l>miłość w nim z nienawiścią srogie toczą boje.</l>
            <l>Która go opanuje, ja nie mogę wiedzieć,</l>
            <l>ale mniemam, że się w nim miłości osiedzieć.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Rad bym, aby nienawiść tę wojnę wygrała,</l>
            <l>ale się na mie miłość mocnie zgotowała:</l>
            <l>ma przy sobie nadzieję, ma i oczy chciwe,</l>
            <l>które czynią, iże jej serce jest życzliwe.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Przy nienawiści rozum i wstyd słuszny stoi,</l>
            <l n="10">który mówią, że dłużej cierpieć nie przystoi,</l>
            <l>okrutność jej winuj<add>ą</add>, wzgardzić rozkazują,</l>
            <l>lecz oczy służyć radzą, piękność pokazują.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Żywot mi i przez ciebie, i z tobą niemiły:</l>
            <l>godna twarz miłości, gniew sprawy zasłużyły.</l>
            <l n="15">Cóż rzec? Abo ja tobie nie będę hołdował,</l>
            <l>muszę-li, tedy będę nieszczęście miłował.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Prze twą ślachetną piękność, co mie srodze pali,</l>
            <l>którą coś milej, niż<add>li</add> Boga serce chwali,</l>
            <l>proszę, niechaj łaskawie serce twe zezwoli,</l>
            <l n="20">bym cie z chęci miłował, a nie po niewoli.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[18.] Fraszka do Kasie</head>
          <l>Całowałem cie gwałtem, me wdzięczne kochanie,</l>
          <l>i cukrem mi się zdało ono całowanie,</l>
          <l>alem tego przyp<add>łac</add>ił, bo całą godzinę</l>
          <l>cierpiałem mękę ciężką za tak lekką winę.</l>
          <l n="5">Ani na sprawowanie, ani na me prośby</l>
          <l>nie chciał przestać twój język łajania i groźby</l>
          <l>i z taką-ś czczycą usta wdzięczne ucierała,</l>
          <l>jakoby na nie straszna trucizna paść miała.</l>
          <l>Co to jest, że przystoi każda rzecz pięknemu?</l>
          <l n="10">I gniew twój przydał sercu miłości mojemu.</l>
          <l>A tak mie utrapiło to twe frasowanie,</l>
          <l>że mi się żółcią zdało ono całowanie.</l>
          <l>Lecz, gdy tak karzesz chciwą miłość, obiecuję,</l>
          <l>że cie gwałtem już drugi raz nie pocałuję.</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[19.] Do Anusie</head>
          <lg>
            <l>Moja nadobna dzieweczko, moje kochanie,</l>
            <l>kiedy wżdy nam tak szczęśliwy on dzień nastanie,</l>
            <l>w który skutku swego dojdą twe obietnice,</l>
            <l>a moje serce pozbędzie srogiej tesknice?</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Twoja nawdzięczniejsza piękność snadnie sprawuje,</l>
            <l>że me serce w tej miłości nic nie styskuje,</l>
            <l>a twe sprawy, w których nimasz nic obłudności,</l>
            <l>czynią, że ja ufam tobie prócz wątpliwości.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ufam tobie, lecz ciężkiemu to udręczeniu</l>
            <l n="10">równa się być u nadzieje w długiem ćwiczeniu,</l>
            <l>bowiem bojaźń zawsze przy niej źle praktykuje,</l>
            <l>mówiąc: „Często pewne rzeczy odwłoka psuje”.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Przeto, proszę, nie odwłaczaj, folguj pogodzie,</l>
            <l>zagródź drogę czyhającej na nas przygodzie.</l>
            <l n="15">Niech nie będzie me o tobie próżne mniemanie,</l>
            <l>moja nadobna dzieweczko, moje kochanie.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[20.] Do Kasie</head>
          <lg>
            <l>Jako się raduje żeglarz utrapiony</l>
            <l>godzinie tej, którą ustawa szalony</l>
            <l>wiatr, co wielkie morze burzył, i straszliwe</l>
            <l>chmury odkrywają słońce pożądliwe,</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">tak się ja też tej to godzinie raduję,</l>
            <l>w którą dokończ<add>on</add>e przeciwko mnie czuję</l>
            <l>twe gniewy, o moje jedyne kochanie,</l>
            <l>o nadobna pani, me wdzięczne staranie.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Już zaś we mnie znowu nadzieja ożyła,</l>
            <l n="10">wątpliwość umarła, która mie trapiła,</l>
            <l>i przywróciło się wesele prawdziwe,</l>
            <l>żal z frasunkiem zginął i myśli teskliwe.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Już mi na twarz twoję nadobną nie bronisz</l>
            <l>patrzać i mówić już ze mną się nie chronisz.	</l>
            <l n="15">Niestetyż, toć jeszcze nie dostawa wiele,</l>
            <l>abym to już mógł rzec: „Szczęśliwem ja” śmiele.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Przemożna bogini na ziemi, na niebie,</l>
            <l>Wenus, tego ja dziś pożądam od ciebie,</l>
            <l>abyś nas twem ogniem paliła społecznie,</l>
            <l n="20">a szkodliwa zwada niech przepadnie wiecznie.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>[21.] Fraszka do Anusi</head>
          <l>Jeśli oczu hamować swoich nie umiały</l>
          <l>leśnych krynic boginie, aby nie płakały,</l>
          <l>gdy baczyły przy studni Narcyza pięknego,</l>
          <l>a on umarł prze miłość oblicza swojego;</l>
          <l n="5">jeśli nieśmiertnem stanom żałość rozkazuje,</l>
          <l>gdy niebaczna Fortuna co niesłusznie psuje,</l>
          <l>jakoż ja mam hamować, by na lice moje</l>
          <l>z oczu smutnych żałosne nie płynęły zdroje?</l>
          <l>Jako serce powściągać, aby nie wzdychało</l>
          <l n="10">i od ciężkiej żałości omdlewać nie miało?</l>
        </div>
      </div>
    </body>
  </text>
</TEI>

