﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" href="szablon-stary-renesans-tooltips.xsl"?>

<!-- skąd może pochodzić wzmianka o Cyrenaikach w 525sq.? -->


<!--
UWAGI ODNOŚNIE DO KODOWANIA:

tagi używane w tekstach poetyckich:
   <l>linijka tekstu wierszowanego</l>
   <l n="15">wers z numerem na marginesie</l>
   <l rend="indent">wers z wcięciem</l>
   <l n="20" rend="indent">wers z wcięciem i z numerem</l>

zwrotka tekstu wierszowanego:
   <lg>  
      <l>pierwsza linijka</l>
      <l>druga linijka</l>
   </lg>

tagi używane w kodowaniu prozy:
   <p>akapit prozy</p>
   <p>następny akapit, itd.</p>

tytuły wierszy, rozdziałów etc.:
   <head>Tytuł</head>

części, rozdziały, poszczególne wiersze:
   <div>tu umieszczamy całą część tesktu, strofy, akapity itd.</div>
   <div type="poem">poszczególne wiersze w obrębie zbioru</div>
   <div type="chapter">poszczególne rozdziały prozy</div>
   
kursywa, wyróżnienia:
   <emph>żeby nie komplikować, używany jest tylko jeden tag</emph>

uzupełnienia wydawcy, aparat, przypisy:
   <add>wyrazy (litery) uzupełnione przez wydawcę; automatycznie zostaną dodane nawiasy ostre</add>
   <note>treść przypisu (komentarz, objaśnienia)</note>
   <note type="aparat">aparat krytyczny: komentarz do bieżącego miejsca</note>

używane znaki utf (żeby nie korzystać z encji):
   –   (=półpałza)
   „ ” (=cudzysłów zwykły)
   ‘ ’ (=cudzysłów do znaczeń)
-->


<TEI>
  <teiHeader>  
    <fileDesc>
      <titleStmt>
        <title>Konterfet człowieka starego</title>
        <author>Jan Protasowicz</author>
        <respStmt>
          <resp>wyd.</resp> 
          <name>Maciej Eder</name>
        </respStmt>
      </titleStmt>
      <publicationStmt>
        <publisher>Staropolska.pl</publisher>
        <availability status="free">
          <p>Distributed by the Pedagogical University in Krakow under a <ref target="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/">Creative Commons Attribution ShareAlike 3.0 License</ref>.</p>
        </availability>
        <date>15.08.2012</date>
      </publicationStmt>
      <sourceDesc>
        <bibl>Jan Benedyktowicz Protasowicz z Mohilnej, <emph>Konterfet człowieka starego, tudzież też wysławienie o starości przydane, to jest: dwa starzy z sobą rozmawiają, jeden narzeka na starość swoję i na jej doległości, drugi zaś pokazuje starości pożytki</emph>, [b.m.] 1597.</bibl>
      </sourceDesc>
    </fileDesc>
    <encodingDesc>
      <p>Transkrypcję sporządził i komentarzem opatrzył Maciej Eder.</p>
     <!-- <p>sie występuje dwa razy: zachowano</p> -->
    </encodingDesc>
    <profileDesc>
      <creation> 
        <date>1597</date>
      </creation>
      <textClass>
        <keywords scheme="słowa kluczowe">
          <term>Jan Protasowicz</term>
          <term>Konterfet człowieka starego</term>
          <term>poezja</term>
          <term>renesans</term>
        </keywords>
      </textClass> 
    </profileDesc>
  </teiHeader>
  <text>
    <body>
      <div type="collection">
      <head>Konterfet człowieka starego</head>
      <!-- tu się zaczynają poszczególne wiersze -->
        <div type="poem">
        <head>Konterfet starego człowieka</head>
          <l>Już mniejszy słuch, mniejszy smak w starości swej czuję,</l>
          <l>Oczy mgliste, ledwo co omacmie najduję,</l>
          <l>Po twarzy wszędzie zmarski jakoby zorane,</l>
          <l>Włosy jako śnieg biały, różno rozczosane,</l>
          <l n="5">Na czele mi się jakieś fałdy poczyniły,</l>
          <l>Czerstwość ciała i gładkość już mię odstąpiły.</l>
          <l>Głowa mi sie kołysze, jakby się dziwując,</l>
          <l>A takim odmiennościam swoim przypatrując;</l>
          <l>Zęby co do jednego wszystkie wypróchniały,</l>
          <l n="10">Tylko dziąsła nikczemne i słabe zostały,</l>
          <l>Szyją mi się z ciężkością przychodzi obrócić,</l>
          <l>Aż się wszystek jako wilk sam muszę nawrócić.</l>
          <l>Nos wyschły i nadzwyczaj zstał się zaostrzony,</l>
          <l>Nawet od wszystkich sił swych jestem opuszczony,</l>
          <l n="15">W gardle jakby w piszczałki albo w dudki grają,</l>
          <l>Piersi prze wielką ciężkość<note>prze wielką ciężkość – z powodu wielkiego ciężaru.</note> ledwie oddech mają;</l>
          <l>Ręce mi już nie służą, ale drżą ustawnie<note>ustawnie – nieustannie.</note>,</l>
          <l>Że i łyżki do gęby nie przyniosę sprawnie,</l>
          <l>Którą niżli przyniosę, wszystko z niej rozleję,</l>
          <l n="20">Że się niejeden patrząc, do woli naśmieje.</l>
          <l>Głos, i ten się odmienił: jak tremulem<note>tremulem – drżącym głosem.</note> mowię,</l>
          <l>Mózg wysuszony znam być i opadły w głowie.</l>
          <l>Nogi, i te nie chodzą, ale się mieszają,</l>
          <l>A przeszedszy przez izbę, tedy już ustają.</l>
          <l n="25">Ciepła przyrodzonego już w sobie nie czuję,</l>
          <l>Lecz zimno ustawiczne kości me morduje,</l>
          <l>Owa gdzie jedno pojźrzę, na wszystkim mi zbywa<note>na wszystkim mi zbywa – mam zbyt wiele wszystkiego.</note></l>
          <l>A siła znacznie coraz to więcej ubywa.</l>
          <l>Niegdy<note>niegdy – kiedyś.</note> oczy, które więc jakoby śmiejące</l>
          <l n="30">Były, teraz są zawsze na nędze płaczące,</l>
          <l>A brwi, które ich wdzięcznie z wierzchu pokrywały,</l>
          <l>Teraz właśnie szczeciną nikczemną się zstały.</l>
          <l>Samych oczu nie dojźrzeć, tak głęboko siedzą,</l>
          <l>Jakoby srogo patrząc, samy ocz nie wiedzą,</l>
          <l n="35">Że więc właśnie straszydłem jest każdy człek stary,</l>
          <l>Abowiem wszystkie rzeczy występują z miary.</l>
          <l>I stądże się mnie dzieci boją, bo gdzie zajźrzą,</l>
          <l>Uciekają przede mną a srodze nienajźrzą<note>srodze nienajźrzą – bardzo nienawidzą.</note>.</l>
          <l>Wszyscy się ze mnie śmieją, a przeto dlatego</l>
          <l n="40">Chronię się jako sowa od spółku ludzkiego,</l>
          <l>Że możesz wierzyć, jakby taki nie był człekiem,</l>
          <l>Gdyż i rozumu mało za tak zeszłym wiekiem.</l>
          <l>Jeśli księgi chcę czytać, dwie z jednego słowa<note>dwie (słowie) z jednego słowa zdadzą mi się – zamiast jednego, widzę dwa słowa (dwie słowie: dawna forma liczby podwójnej).</note></l>
          <l>Zdadzą mi się. O biedna ty starości moja!</l>
          <l n="45">A chocia pomoc czynię kładąc okulary,</l>
          <l>Tedy mało co widzę – jakoby przez spary.</l>
          <l>Światłość jasną jakoby przez mgłę jaką widzę,</l>
          <l>Słońce się zda pochmurne, aż się tego wstydzę.</l>
          <l>Jak dzień, tak noc za równo u mnie zawsze bywa,<!-- sugestia wtw: zarówno --></l>
          <l n="50">Że właśnie jako w piekle wszystkiego nie zbywa<note>nie zbywa – brakuje.</note>.</l>
          <l>Potrawy, które przedtym nigdy nie szkodziły,</l>
          <l>Dopiero mię wszystkiego srodze obciążyły;</l>
          <l>Dopiero się jeść zachce, najadszy się – szkodzi,</l>
          <l>Wstrzymawając się zasię, tedy mdłość przychodzi.</l>
          <l n="55">To, co mi zdrowo było, teraz jest przeciwno</l>
          <l>I brzydkość mi przynosi, i barzo jest dziwno.</l>
          <l>Tylko więc przyrodzenie zostaje znędzone<note>znędzone – nędzne, przyprowadzone do nędzy.</note>,</l>
          <l>Które przez swoje wady bywa w śmierć wiedzione.</l>
          <l>Żaden pach<note>pach – zapach.</note> wdzięczny, żadna rozkosz nie jest miła</l>
          <l n="60">I rozum sama starość bezecna zaćmiła.</l>
          <l>Myśl moja w zapomnienie już znacznie przychodzi</l>
          <l>A do żadnych spraw namniej ni-w-czym<note>ni-w-czym – w niczym.</note> się nie zgodzi,</l>
          <l>Bo ciało mdłe i słabe do wszystkiego czuję,</l>
          <l>Że się swojemu złemu aż i sam dziwuję.</l>
          <l n="65">Nic lekarstwa osobne mnie nie pomagają,</l>
          <l>Choć drugim służy, mnie nic pomocy nie dają.</l>
          <l>Lecz z materyją ginie, cokolwiek zgotują,</l>
          <l>A to w zysku, iż szkodę znaczną podejmują.</l>
          <l>Nie inaczej, jak gdy chcą rzecz jaką upadłą</l>
          <l n="70">Podeprzeć, która bywa ku ziemi osiadłą<note>ku ziemi osiadłą –pochyloną do ziemi.</note>;</l>
          <l>Więc skoro to podparcie bywa roztargnione,</l>
          <l>Tedy wszystko na ziemię bywa obalone.</l>
          <l>Co pomaga tak wielu rzeczy doświadczenie,</l>
          <l>Nie pomoże starości żadne uleczenie.</l>
          <l n="75">Owa od czasu więcej bywam opuszczony,</l>
          <l>Kto tedy będzie mniemał, żebym żył z mej strony?</l>
          <l>Abowiem przez wszystek czas żywota mojego</l>
          <l>Wszystkie mi rzeczy wadzą z przyrodzenia swego:</l>
          <l>Wadzi letnia gorącość, a mgła zaś zaraża<note>zaraża – szkodzi, powoduje choroby.</note>,</l>
          <l n="80">Wadzi mi chłód, a zimno aż kości przeraża;</l>
          <l>Rosa i deszcz leguczki<note>leguczki – bardzo lekki.</note> – i ten nie smakuje,</l>
          <l>A choć się czasem jasny dzień więc ukazuje,</l>
          <l>Tak z wiosny, jak w jesieni mnie jednako idzie,</l>
          <l>Tak ranna, jak wieczorna zorza zawsze znidzie<note>Sens: każdy świt i zmierzch wydają mi się takie same.</note>.</l>
          <l n="85">Stąd mię krosty mierzione, zowąd kaszel trapi,</l>
          <l>Zewsząd westchnienie serca i wszystko złe kwapi.</l>
          <l>Nadto mi i powietrze, i oddech jest ciężki,</l>
          <l>I światłość sama ciężka, która rządzi ścieżki,</l>
          <l>I sen, który dodaje ludziom odpocznienia,</l>
          <l n="90">Daleko jest ode mnie a nie mam ulżenia.</l>
          <l>A choć się czasem rzadko i późno przydaje,</l>
          <l>Iż trochę usnąć mogę jakoby z przełaje<note>z przełaje – krótko, doraźnie, niedbale.</note>,</l>
          <l>Tedy wnetże się porwę, będąc przestraszony,</l>
          <l>Przez widzenie straszliwych snów tak omamiony,</l>
          <l n="95">Że często muszę wstawać o samej pułnocy,</l>
          <l>Cierpiąc zewsząd niewczasy krom żadnej pomocy.</l>
          <l>By namiękcej usłano, zda się twarde łoże</l>
          <l>Jako kamień, a namniej nic mi nie pomoże.</l>
          <l>Gospodarstwa już dojźrzeć prze słabość nie mogę,</l>
          <l n="100">Skąd znaczną w majętności swojej czuję trwogę,</l>
          <l>Abowiem ze wszystkich stron każdy k sobie garnie,</l>
          <l>A choć widzę, cóż czynić? Tylko wzdycham marnie.</l>
          <l>Już mię i panem nazwać czeladź moja wstydzi,</l>
          <l>A gdy mię idącego czasem k sobie widzi,</l>
          <l n="105">Nie lęka się, lecz radniej<note>radniej – chętniej.</note> śmieszki<note>śmieszki – żarty.</note> ze mnie stroi,</l>
          <l>Ani mego łajania, ani bicia boi.</l>
          <l>Już ani na konia wsieść, ni zsieść z niego mogę,</l>
          <l>A pogotowiu<note>pogotowiu – łatwo, prędko.</note> pieszo już nie pójdę w drogę.</l>
          <l>Już mię pierwsza osoba i kształt<note>pierwsza osoba i kształt – moje dawne ciało.</note> zaniedbali,</l>
          <l n="110">Ale w śmiertelne jakieś odzienie przybrali.</l>
          <l>Co przedtym była biała i rumiana barwa,</l>
          <l>To teraz srodze blada: jak umarłych larwa<note>larwa – maska.</note>.</l>
          <l>Skóra wyschła, chropawa, żyły otrętwiałe,</l>
          <l>Członki wszystkie zemdlone, włosy obleciałe<note>obleciałe – opadnięte, spadające, tu: przerzedzone.</note>,</l>
          <l n="115">Ni kształt, ani odzienie, ni szcie<note>szcie – chód.</note> idącego,</l>
          <l>Ani forma została wieku kwitnącego.</l>
          <l>Wżdy miedzy młodzieńcami dysyć jest rozności<!-- sic-->,</l>
          <l>Bowiem jeden drugiego przechodzi w gładkości<note>w gładkości – w piękności.</note>,</l>
          <l>Lecz starych u wszystkich oblicze jednakie,</l>
          <l n="120">Szpetne i pomarszczone jako fałdy jakie.</l>
          <l>Szata z ramion opada, która krótka była,</l>
          <l>Z opuszczonego ciała teraz przedłużyła;</l>
          <l>A choć będzie naleksza<note>naleksza – najlżejsza.</note>, zda się wagi wielkiej,</l>
          <l>Że nie może w niej chodzić bez trudności wszelkiej,</l>
          <l n="125">Bowiem się ciało marszczy i prawie niszczeje,</l>
          <l>Kości się mniejsze zstają, skąd i sam więdnieje,</l>
          <l>W niebo nie może pojźrzeć, bowiem nakłoniona</l>
          <l>Starość ku ziemi, w którą zaś będzie włożona.</l>
          <l>Więc chodzi o trzech nogach, owszem czworonogi</l>
          <l n="130">Zstaje się, jako dziecię nieduże na nogi<!-- tak druk --></l>
          <l>I czołga się po ziemi. Ach, rzeczy płaczliwa,</l>
          <l>Że takiej nędzy starość biedna doczekiwa!</l>
          <l>Wszelkie początki matki swej zasię szukają<note>Sens: wszyskie rzeczy wracają do swych początków.</note>:</l>
          <l>Co z niczego<!-- druk: niszczego (bł.)--> stworzono, wniwecz obracają.</l>
          <l n="135">A wierzę, że gdy owo stary się podpiera</l>
          <l>Laską w swojej starości – to sobie rozbiera<note>to sobie rozbiera – to właśnie sobie tłumaczy.</note>.</l>
          <l>I właśnie jakby mówił usty zmarszczonymi,</l>
          <l>Wszystek się nachyliwszy na kiju do ziemi:</l>
          <l>„Przyjmi mię, miła matko, a członki zemdlone</l>
          <l n="140">Z pracej niech odpoczyną już na twoim łonie.</l>
          <l>Nie mogę jako przedtym obaczyć sam siebie;</l>
          <l>Czemu swego owocu nie weźmiesz do siebie?</l>
          <l>Wypełniłem już dary żywota swojego,</l>
          <l>Niechaj kości do grobu wnidą ojczystego<note>ojczystego – ojcowskiego, należącego do przodków.</note>.</l>
          <l n="145">Czemu tak długo trzymasz w takiej wątpliwości,</l>
          <l>Zali to macierzyńskiej przystoi miłości?”</l>
          <l>To myśląc, znowu członki swoje zmordowane</l>
          <l>Kładzie na łożu, od wszech ludzi zaniedbane.</l>
          <l>Bo kto onemu łoże nadobnie uściele,</l>
          <l n="150">Gdy się go nikt nie boi, widząc krewkość w ciele?</l>
          <l>Na którym gdy położy swe ciało zgrzybiałe –</l>
          <l>Co różne od umarłych<note>co różne od umarłych – czymże się różni od (ciał) umarłych.</note>, gdyż także spróchniałe?</l>
          <l>Szkarada<note>szkarada – szkaradna, nieprzystojna.</note> rzecz starcowi, kiedy twarz chędoży</l>
          <l>Albo kiedy odzienie na się piękne włoży,</l>
          <l n="155">Jeszcze barziej szkarada, kiedy się w Wenerze</l>
          <l>Kocha<note>w Wenerze się kocha – gustuje w miłostkach.</note>, a do onej się tak bez wstydu bierze.</l>
          <l>A nawet i to samo jest rzeczą szkaradą,</l>
          <l>Że tak długo żyje, a nie wspomaga radą,</l>
          <l>A co więtsza, że zna się być za mierzionego,</l>
          <l n="160">A mniema, że więc wszyscy nienawidzą jego.</l>
          <l>Jeśli pocznie żartować, za występek mają,</l>
          <l>Także gdy na biesiady idzie, obmawiają;</l>
          <l>Śpiewanie mu też nigdy namniej nie przystoi,</l>
          <l>O nędzny, co się ze wszech stron obmowisk boi!</l>
          <l n="165">Co po bogactwach, których jeśli używanie</l>
          <l>Odejmiesz, choć dosyć mam, tedy mi są tanie,</l>
          <l>I owszem grzech jest, gdy kto tak bogactw nabywa,</l>
          <l>Że w nich wszystko staranie pokłada myśl chciwa.</l>
          <l>Nabytych zaś utracać marnie się nie godzi –</l>
          <l n="170">Owa właśnie tak cierpieć nam starym przychodzi.</l>
          <l>Jak Tantalusowi, gdy chce się napić wody,</l>
          <l>Który w niej zawsze stoi aż do samej brody,</l>
          <l>A przedsię napić się jej i dosiąc nie może</l>
          <l>Ani jabłek wiszących nad sobą rwać może<note>Homer, Odyseja 11.698–608: „Widziałem i Tantala. / Staw widziałem duży, kędy stał zanurzony aż po samą brodę, / Choć pić chciał, nie mógł ust swych zanurzyć w tę wodę, / Bo ilekroć się schylił, by jej nabrać usty, / Tylekroć uciekała, ino się grunt pusty / Został pod nim, wysuszon przez duchy złowrogie. / Nad nim i drzew gałęzie wisiały rozłogie, / Pełne jabłek rumianych, słodkich fig i gruszek, / Toż granatów, oliwek, lecz byle staruszek / Wspiął się, aby rękami uszczknąć owoc który, / Wichr się zrywał, gałęzie podbijał do góry” (przeł. Lucjan Siemieński).</note>,</l>
          <l n="175">Tak stary nie używa, lecz tylko się cieszy,</l>
          <l>Że je ma – a drugi się do nich prędko śpieszy.</l>
          <l>Więcej się swoich własnych rzeczy stróżem zstaje,</l>
          <l>Chowając drugim, gdyż to po mnie się zostaje.</l>
          <l>Właśnie jako w ogrodziech, gdzie są jabłka złote<note>Chodzi o mityczny ogród Hesperyd; por. Hezjod, Teogonia 215–216: „Hesperydy, które za słynnym Okeanosem złotych jabłek pilnują i drzew, na których wyrosły” (przeł. Jerzy Łanowski).</note>,</l>
          <l n="180">Strzeże nie swych owoców, czyhając niecnotę</l>
          <l>Srogi i okrutny smok, który tam więc leży,</l>
          <l>Że też i swego drugi barzo rad odbieży,</l>
          <l>Tak też skarbów nie sobie stary dochowywa,</l>
          <l>A czasem i potomek jego nie używa.</l>
          <l n="185">A przedsię mię stąd trapi o dobrach staranie,</l>
          <l>Zowąd zasię strzegąc ich, przychodzi niespanie;</l>
          <l>Zawsze pragnę otrzymać, choć czego nie mogę,</l>
          <l>A otrzymawszy, nic tym sobie nie pomogę.</l>
          <l>Zawsze drżący staruszek i wątpliwy stoi,</l>
          <l n="190">Łatwie<note>łatwie – łatwo, w łatwy sposób.</note> wszystkiemu wierzy, wszystkiego się boi;</l>
          <l>Więc trudny do wszystkiego, więc bywa skarżący,</l>
          <l>Więc zajźrzy<note>zajźrzy – zazdrości.</note>, a nadzieją próżną się karmiący</l>
          <l>Przeszłe lata wspomina z niejaką wdzięcznością,</l>
          <l>A teraźniejsze zasię tedy są brzydkością.</l>
          <l n="195">Sam o sobie rozumie, iż jest nauczonym,</l>
          <l>Sam się sądzi, iż też jest we wszem doświadczonym,</l>
          <l>A ono miasto tego<note>miasto tego – zamiast tego.</note> prawie rozum traci,</l>
          <l>Takci się od starości nam niezbednej<note>niezbednej – przykrej.</note> płaci.</l>
          <l>A aczkolwiek powiada kiedy stare dzieje,</l>
          <l n="200">Tedy toż a toż<note>toż a toż – ciągle to samo.</note> mówi, aż się każdy śmieje,</l>
          <l>Że i samego mierzi, a na swoję mowę</l>
          <l>Czasem pluje a starą zafrasuje głowę;</l>
          <l>Słuchaczom się uprzykrzy, lecz mówić onemu</l>
          <l>Nie sprzykrzy się – a tylko pozwolono jemu<note>a tylko pozwolono jemu – żeby mu tylko pozwolono.</note>.</l>
          <l n="205">Wszystko, cokolwiek mówi, głosem wielkim woła,</l>
          <l>Potym się nie podoba to samemu zgoła;</l>
          <l>A gdy się z niego śmieją, temu<note>temu – z tego.</note> się też śmieje,</l>
          <l>Nie wiedząc, iż to z niego tak stroją firleje<note>firleje – żarty.</note>.</l>
          <l>Wierszów żadnych nie śpiewam, bo to rozkosz była</l>
          <l n="210">Przedtym, lecz teraz opak starość obróciła,</l>
          <l>Że już więcej na rynek<note>rynek – targowisko, miejsce handlu.</note> do ludzi nie chodzę</l>
          <l>Ani też sobie we wszem jak trzeba dogodzę;</l>
          <l>Bo się o wszystko pierwej aż naswarzyć<note>naswarzyć – wykłócać o wszystko.</note> muszę,</l>
          <l>Niż co dadzą, a zawsze wołam ze wszej dusze,</l>
          <l n="215">Bowiem mię lekce ważą, widząc już słabego,</l>
          <l>A stądżem jest wzgardzony u człeka każdego,</l>
          <l>Nawet u własnej żony i u swoich dzieci</l>
          <l>Miłości żadnej nie mam, i u prostych kmieci,</l>
          <l>Bo dzieci radzi by mię co narychlej zbyli<note>co narychlej zbyli – jak najszybciej się pozbyli.</note>,</l>
          <l n="220">Aby tym rychlej po mnie w dobrach moich żyli,</l>
          <l>Chłopi się więcej boją potomka mojego,</l>
          <l>Bacząc, iż rychło przyjdą pod rejiment<note>rejiment – zarząd.</note> jego.</l>
          <l>Owa mię zgoła wszyscy srodze nienawidzą,</l>
          <l>Żaden o mię już nie dba, owszem barzo hydzą,</l>
          <l n="225">A nie dziw, bo opuszcza świat człeka starego,</l>
          <l>Opuszczą przyjaciele i powinni jego,</l>
          <l>Na koniec go opuszczą wszystkie jego smysły<!-- zmysły?--></l>
          <l>I sam siebie opuszcza<note>Gra słów: opuszczać ‘zostawiać kogoś’ i opuszczać się ‘pochylać się’.</note>, będąc k ziemi zwisły.</l>
          <l>Jedno tylko choroby idą za nim w tropy,</l>
          <l n="230">A śmierć tuż za nim pilnie liczy wszystkie stopy<note>Por. M. Sęp Szarzyński, <emph>Sonet</emph> 1,1–4: „Ehej, jak gwałtem obrotne obłoki / i Tytan prędki lotne czasy pędzą, / a chwiwa może odciąć nędzą / śmierć – tuż za nami spore czyni kroki”.</note>.</l>
          <l>A nie żal i by umrzeć, by wżdy przez czas swego</l>
          <l>Życia wszystko żył człowiek, lecz jako od tego</l>
          <l>Sąśmy<note>sąśmy – jesteśmy.</note> daleko – niechaj to uważy każdy,</l>
          <l>Jak tego doznawają wszyscy ludzie zawżdy.</l>
          <l n="235">Izali<note>izali – czy, czyż.</note> to więc życiem jakim nazowiemy,</l>
          <l>Póki z dzieciństwa do lat rozumnych przyjdziemy?</l>
          <l>Bo dziecię póki do lat rozumnych nie przyjdzie,</l>
          <l>Właśnie<!-- dr.: własnie--> za przyrodzenim jak źwierzątko idzie<note>za przyrodzenim jak źwierzątko idzie – kieruje się instynktem jak zwierzęta.</note>,</l>
          <l>Które co przyrodzenie niesie, musi czynić,</l>
          <l n="240">A iż rozumu nie ma, trudno go w tym winić.</l>
          <l>Więc jako siła spaniem żywot się nasz trawi<note>siła spaniem żywot się nasz trawi – sporo życia marnujemy na sen.</note>,</l>
          <l>Niech pilnie obrachuje, wnet się każdy sprawi:</l>
          <l>Ośm<!-- m miękkie --> godzin człowiekowi spać jest dozwolono,</l>
          <l>A leniwy wszystko śpi, nie dbając na ono.</l>
          <l n="245">Przeto trzecia część życia odchodzi przez spanie,</l>
          <l>Co według<!-- wedłuk--> zamierzonych godzin czynią w stanie<!-- wstanie: może to ma sens?-->,</l>
          <l>Lecz leniwi i ci zaś, co się upijają,</l>
          <l>Ledwo swojego życia trzecią cząstkę mają.</l>
          <l>Przeto nie darmo Dawid w psalmie swoim mówi:</l>
          <l n="250">„Jesteśmy jak pający: który muchy łowi,</l>
          <l>Wnętrzności swoje własne z siebie wytaczając, </l>
          <l>A z nich subtelne siatki ustawnie działając,</l>
          <l>Które skoro wiatr przyjdzie, różno się rozleci,</l>
          <l>Tak też właśnie nasz żywot niedługo się świeci”<note>Por. Ps. 89,9: „Abowiem wszytkie dni nasze ustały i ustaliśmy w gniewie twoim, lata nasze jako pajęczyna będą poczytane”.</note>.</l>
          <l n="255">Co po tak długich latach biednemu człowieku?</l>
          <l>Gdyż tenże Dawid mówi tak o naszym wieku,</l>
          <l>Iż kres jego siedmdziesiąt lat, albo ośmdziesiąt,</l>
          <l>A jeśliże co więcej, to jest dziewięćdziesiąt;</l>
          <l>To tam już dalej wszelkie boleści i praca<note>Por. Ps. 89,10–11: „Dni żywota naszego w nich siedmdziesiąt lat, a jeśli w możnościach, ośmdziesiąt lat, a nadto co więcej, praca i boleść”.</note>,</l>
          <l n="260">A tak się żywot kończy człowieczy i skraca.</l>
          <l>Jakoż co innego jest człowiek już zgrzybiały,</l>
          <l>Jedno właśnie<!-- własnie--> jako pień zgniły i spróchniały,</l>
          <l>Z którego żadna odrośl nigdy nie wychodzi,</l>
          <l>Lecz tylko próchna dosyć a robaków rodzi.</l>
          <l n="265">A jeszcze właśniej: stary jest jak wór boleści</l>
          <l>Pełen, że nie wiem, jako się to w nim pomieści.</l>
          <l>Ustają przyrodzone wszelakie wilgości<note>wilgości – cztery humory: krew, żółć, flegma, czarna żółć (humor śledzienniczy).</note>,</l>
          <l>Skąd mu pokarmy nie są już żadnej wdzięczności.</l>
          <l>Za czym się powściągając od osobnych<note>osobnych – szczególnych, nadzwyczajnych.</note> rzeczy,</l>
          <l n="270">Mając to jedno samo na osobnej pieczy,</l>
          <l>Iżeby rzkomo dłużej z miarkowania żyli,</l>
          <l>Ale nie w czas<!-- niewczas? -->, bo raczej życiaśmy pozbyli.</l>
          <l>Chorobami różnymi jestem zwyciężony,</l>
          <l>Przez które bywam ciągnion w nieznajome strony,</l>
          <l n="275">Wszystkie się przyrodzone targają wnętrzności,</l>
          <l>Przychodząc prawie na tak dziwne odmienności.</l>
          <l>Toć są pierwiasnki<note>pierwiasnki – początki.</note> śmierci, takci nasze lata</l>
          <l>Bieżą, a leniwymi stopy schodzą z świata,</l>
          <l>A więcej się jak woda nazad nie wracają,</l>
          <l n="280">Owszem w zapamiętaniu czym dalej zostają,</l>
          <l>A nawet wszyscy ludzie człowieka starego</l>
          <l>Nie żałują, gdy go w grób włożą umarłego.</l>
          <l>Takci starość oziębła na wszystkich przychodzi</l>
          <l>A te wszystkie ciężary na ludzi przywodzi,</l>
          <l n="285">Których i sama dalej, gdy znosić nie może,</l>
          <l>Ustępuje a idzie na podziemne łoże.</l>
          <l>Takci skrycie upada i precz odlatywa</l>
          <l>Wiek, a prawie<note>prawie – naprawdę, prawdziwie.</note> każdego człeka oszukiwa<!-- dr.: oszukywa--></l>
          <l>I dziwuje się, czemu starości żądają</l>
          <l n="290">A najwiętsze pragnienie do niej wszyscy mają,</l>
          <l>W której człowiek jest zawsze niedostateczniejszy,</l>
          <l>Mniej pomocy mający i mniej sposobniejszy.</l>
          <l>Ten jest cel, do którego ludzie przymierzają<note>przymierzają – zmierzają.</note>,</l>
          <l>Którego gdy dostąpią, potym narzekają<note>Por. J. Kochanowski, Fraszki I 78: „Biedna starości, wszyscy cię żądamy, a kiedy przyjdziesz, to zaś narzekamy”.</note>.</l>
          <l n="295">Kto tedy będzie pragnął takich doległości</l>
          <l>Doznawać w zeszłym wieku i w swojej starości,</l>
          <l>Kto takich rzeczy, głupi, będzie sobie życzył,</l>
          <l>Przyszedszy do starości, aby to złe liczył;</l>
          <l>Bo taki żywot właśnie jest: zawsze umierać</l>
          <l n="300">A duszę swą znienagła od ciała wywierać.</l>
          <l>Przeto lepiej raz umrzeć, aniż żywot śmierci</l>
          <l>Wieść na tym nędznym świecie, co się dziwnie wierci.</l>
          <l><!-- tu jedna linia przerwy --></l> 
          <l>Ale miły staruszku, iżeś się nagodził,</l>
          <l>A do tego lamentu mojego przygodził,</l>
          <l n="305">Proszę cię, powiedz mi też, co o tym rozumiesz,</l>
          <l>Bo to baczę z postawy twej<note>widzę z postawy twej – widzę po twoim wyglądzie.</note>, iż siła umiesz.</l>
          <l>Nie ma-li nasza starość stąd jakiej obrony,</l>
          <l>Czy-li już tak wzgardzona będzie z każdej strony?</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Wysławianie starości</head>
          <l>Aczem i ja w swych leciech nie młodszy od ciebie</l>
          <l>I aczkolwiek te wszystkie wady znam od siebie,</l>
          <l>Które się przygadzają człowieku w starości,</l>
          <l>Lecz z drugiej strony bacząc – jakiej jest godności!</l>
          <l n="5">Tedy nie śmiem tak barzo starości winować</l>
          <l>Ani takich przymówek różnych wynajdować,</l>
          <l>Jakoś ty dopieruczko śmiał się ważyć tego,</l>
          <l>Lecz abyś się obaczył z przedsięwzięcia swego,</l>
          <l>Tedyć na namniejszą rzecz odpowiem porządnie,</l>
          <l n="10">Abyś o tym rozumiał, jak się godzi rządnie:</l>
          <l>A prawieć z fundamentu rzecz będę wywodził</l>
          <l>O starości, a wszystkie pożytki przywodził,</l>
          <l>Jakowych ludzie w zeszłym wieku doznawają,</l>
          <l>Że mogę rzec, iż siła nad młody wiek mają.</l>
          <l n="15">Naprzód – starość od Boga tak wielce uczczona</l>
          <l>A prawie nade wszystko tym jest podwyższona,</l>
          <l>Że się sam Bóg ukazał w osobie starego</l>
          <l>Danielowi, jako jest w <emph>Proroctwie</emph> jego<note>Por. Dan 7,9: „Przypatrowałem się, aż postanowiono stołki, a Starowieczny usiadł: szata jego biała jako śnieg, a włosy głowy jego wełna czysta, stolica jego płomienie ogniste, koła jej ogień rozpalony”.</note>,</l>
          <l>Co jako jest wielkiego godno uważenia,</l>
          <l n="20">Każdy mi pewnie przyzna człowiek bez wątpienia.</l>
          <l>Bo iż w starym poważność i mądrość dojrzała</l>
          <l>Jest, a cnota w nim gniazdo swe prawie usłała,</l>
          <l>Ani mu żadne zbytki już mogą panować,</l>
          <l>Ani onego po swej woli nakierować,</l>
          <l n="25">Tedy w takiej osobie też Bogu przystało</l>
          <l>Okazać podobieństwo swe, jak mu się zdało –</l>
          <l>Gdyż Pan Bóg jest najwyższe dobro doskonałe,</l>
          <l>A wszystkie sprawy jego bez przygany trwałe.</l>
          <l>Druga – błogosławieństwo Boże się stąd znaczy,</l>
          <l n="30">Kiedy komu długiego wieku życzyć raczy,</l>
          <l>Jako mamy przykłady z świętych mężów Jego,</l>
          <l>Których On umiłował, że wieku długiego</l>
          <l>Byli: jako Abraham<note>Abraham żył 175 lat (Rdz 25,7).</note>, Noe<note>Noe żył lat 950, z czego 350 po potopie (Rdz 9,28–29).</note> wybawiony</l>
          <l>Z potopu i Izaak<note>Izaak żył 180 lat (Rdz 35,27–29).</note> ubłogosławiony,</l>
          <l n="35">Jakub<note>Jakub dożył 147 lat (Rdz 47,27–28).</note> on patryjarcha, którego więc plemię</l>
          <l>Posiadało od Boga obiecaną ziemię,</l>
          <l>Józef<note>Józef żył 110 lat (Rdz 50,22–25).</note> od braciej swojej w Egipt<!-- Ejipt?--> zaniesiony,</l>
          <l>Przez którego w tym kraju głód był oddalony;</l>
          <l>Więc Aron<note>Brak bezpośrednich wzmianek o długowieczności Aarona, pierwszego kapłana Izraela; jednak fakt, że przez niezliczone lata towarzyszył swemu bratu Mojżeszowi w wędrówce po pustyni i poszukiwaniu Ziemi Obiecanej, sugeruje, że dożył wieku sędziwego (o śmierci Aarona zob. Lb 20,22–30; Pwt 32,50–51).</note> i on Mojżesz<note>Mojżesz dożył wieku 120 lat (Pwt 34,5–8).</note>, który z Bogiem gadał</l>
          <l n="40">A izraelskim ludem przez czas długi władał;</l>
          <l>Jozue<note>Jozue żył lat 110 (Joz 24,29–30; Sdz 2,8–9).</note> w obiecaną ziemię wprowadzony,</l>
          <l>który był po Mojżeszu wodzem zostawiony,</l>
          <l>Samuel<note>Przekonanie o długowieczności Samuela wynika raczej z wysokiej rangi tej postaci w księgach Starego Testamentu, niż z rzeczywistych przesłanek tekstowych. Jedyna bezpośrednia wzmianka: „gdy się zstarzał Samuel, postanowił syny swe sędziami nad Izraelem” (1 Sm 8,1).</note> sędzia, Dawid<note>Dawid panował nad ludem Izraela przez 40 lat (1 Krl 2,11).</note> król i prorok święty,</l>
          <l>Tobijasz Stary<note>Tobiasz dożył 102 lat „i widział syny wnuków swoich” (Tb 14,1–4).</note> i Job<note>Hiob żył lat 140 „i widział syny swe i syny synów swoich aż do czwartego pokolenia, i umarł będąc stary i pełen dni” (Hi 42,16).</note> u wszech ludzi wzięty –</l>
          <l n="45">Wszyscy mieli od Boga swój wiek przedłużony,</l>
          <l>A każdy z nich był hojnie ubłogosławiony.</l>
          <l>A z drugiej strony zasię: złych skrócone lata</l>
          <l>Bywają, że przed czasem schodzą z tego świata</l>
          <l>Albo przez przyrodzoną śmierć, albo zabicie,</l>
          <l n="50">Albo inszym sposobem giną rozmaicie,</l>
          <l>Jako Saul<note>Saul – pierwszy król Izraela (1 Sm 9–15); gdy nie wykonał poleceń Salomona, został odrzucony przez Boga (1 Sm 15,10–29), a jego następcą został Dawid.</note>, Absolon<note>Absolon – jeden z synów Dawida (2 Sm 13–20); zginął z ręki Joaba po tym, jak wywołał bunt przeciw Dawidowi (2 Sm 18,14–15).</note>, także i Roboam<note>Roboam – syn Salomona i jego następca na tronie izraelskim (1 Krl 12,1–24; 14,21–31; 2 Krn 9,31–12,16); doświadczył najazdu wojsk egipskich i był świadkiem poważnego kryzysu państwa (1 Krl 14,25–31).</note>,</l>
          <l>Abija<note>Abiasz – syn Jeroboama, zmarły w dzieciństwie, co wykładano jako znak Bożej zemsty za przewiny Jeroboama (1 Krl 14,1–18).</note>, Aza<note>Asa – król Judy, potomek Dawida (1 Krl 15,9–24); w niniejszym zestawieniu umieszczony chyba niesłusznie, panował bowiem długo i cieszył się wielką czcią u swoich poddanych, choć co prawda „czasu swej starości chorował na nogi” (1 Krl 15,24).</note>, Achab<note>Achab – król Izraela, następca Omriego; spotykał się z prorokami, w tym z Eliaszem; zginął podczas bitwy, trafiony przypadkową strzałą (1 Krl 22,34).</note> i on Jeroboam<note>Jeroboam – pierwszy król Królestwa Północnego po podziale Izraela; cieszył się złą sławą m.in. dlatego, że kazał wznieść posągi złotych cielców; jego grzechy miały doprowadzić do całkowitego zniszczenia królestwa (2 Krl 17–23).</note>,</l>
          <l>Achas<note>Achaz – król Judy (2 Krl 16), który zapamiętany został źle, bo „nie czynił, co się podobało przed oczyma Pana Boga jego” (2 Krl 16,2); nie ma żadnych wzmianek o jego rzekomej nagłej lub przedwczesnej śmierci.</note>, Ammon<note>Amnon – najstarszy syn Dawida; dopuściwszy się gwałtu na Tamar, padł ofiarą zemsty ze strony Absaloma (2 Sm 13,32–33).</note> i inszych jest liczba niemała,</l>
          <l>Którym wszechmocność Boża lat długich nie dała</l>
          <l n="55">Dla występków, którymi Jego obrażali,</l>
          <l>Że z nich każdy zszedł z świata, będąc niedojźrzały.</l>
          <l>Widzisz, jak Bóg przyczynia dniów dobremu człeku,</l>
          <l>A lata zaś złych skraca i ujmuje wieku.</l>
          <l>A ty w starości tesknisz<!-- sic-->, nie mając baczenia,</l>
          <l n="60">Żeś takich lat doczekał z Bożego przejźrzenia,<!-- por. Rej o przejźrzeniu, tj. predestynacji--></l>
          <l>Gdyż nie rzkąc, aby tesknić ludzie święci mieli</l>
          <l>W starości swej, lecz owszem żądać jej woleli.</l>
          <l>Bo Dawid w psalmie mówi: „Nie bierz mię człowieka</l>
          <l>Smutnego, mocny Boże, w połowicy wieka”<note>Ps 102,25: „nie bierz mię w połowicy dni moich, lata twoje od wieku do wieku”.</note>.</l>
          <l n="65">Znak tedy pewny – który wolą wykonywa</l>
          <l>Bożą, taki długiego wieku doczekiwa,</l>
          <l>Abowiem w <emph>Przypowieściach</emph> Salomon powiada</l>
          <l>A każdemu o długim wieku opowiada:</l>
          <l>„Kto nie lubi łakomstwa, będą dni onego</l>
          <l n="70">Przedłużone i przyjdzie do wieku długiego”<note>Prz 28,16: „kto nienawidzi łakomstwa, dni jego będą przedłużone”.</note>.</l>
          <l>Za uczczenie rodziców także Bóg nagradzać</l>
          <l>Obiecał długim wiekiem, co im zwykł ugadzać<note>W Księdze Przysłów nie udało się znaleźć tego cytatu, ale zob. Syr 3,7: „Kto czci ojca swego, będzie długo żyw, a kto jest posłuszen ojcu, ochłodzi matkę”.</note>.</l>
          <l>I za inne uczynki dobre jej<note>jej – tzn. starości.</note> dostają</l>
          <l>Od Boga, czego w Piśmie dość przykładów mają.</l>
          <l n="75">Więc jakie w Piśmie Świętym starość zalecenie</l>
          <l>Ma – pełno tego wszędzie i w jakiej jest cenie!</l>
          <l>Salomon w <emph>Przypowieściach</emph> mówi o starości,</l>
          <l>Iż która naleziona na drodze prawości,</l>
          <l>Taka jest dostojeństwem i drogą koroną<note>Prz 9,11–12: „Bo przez mię [tj. przez Mądrość] rozmnożą się dni twoje i przyczynią się tobie lata żywota”.</note>;</l>
          <l n="80">Znak tedy łaski Bożej, kto nawiedzon oną.</l>
          <l>Więc iż są starzy ludzie więcej doskonali</l>
          <l>W mądrości aniżli co w wieku niedostali<note>niedostały – młody wiekiem, niedorosły.</note>,</l>
          <l>To Ekklezyjastykus wyraził nadobnie</l>
          <l>Słowy swymi, a wszyscy przyznają to zgodnie:</l>
          <l n="85">„Mądry będzie się uczył od starych mądrości,</l>
          <l>A nie zaniecha nigdy w tym swojej pilności”<note>Syr 6,35–36: „Stawaj w gromadzie starców roztropnych a przyłączaj się z serca mądrości ich, abyś wszelką powieść Boską słyszeć mógł a przypowieści chwały godne abyć tajne nie były. A ujźrzyszli mądrego, porań się do niego a noga twoja niechaj trze progi drzwi jego”.</note>.</l>
          <l>Tenże do starych mówi w trzydziestym i wtórym</l>
          <l>Położeniu: „Ty, który jesteś w lata sporym,</l>
          <l>Mów pierwsze słowo, bowiem to tobie przystoi,</l>
          <l n="90">Gdyż w tobie miłująca umiejętność stoi”<note>Syr 32,4: „Mów, starszy, bo-ć przystoi pierwsze słowo, z wielkim baczeniem, a nie przeszkadzaj muzyce”.</note>.</l>
          <l>Do tego, komu stary człowiek błogosławi,</l>
          <l>Wnetże błogosławieństwo nad onym się stawi;</l>
          <l>A komu zaś złorzeczy, złorzeczeństwo miewa,</l>
          <l>O czym się w Piśmie Świętym barzo głośno śpiewa.</l>
          <l n="95">Jak Noe, Sem i Jafet, dla ich wstydliwości,</l>
          <l>Iż ojca swego mieli w wielkiej uczciwości,</l>
          <l>Błogosławił<note>Gdy Noe upił się winem i obnażył, Sem i Jafet okryli ojca w taki sposób, że „oblicza ich były odwrócone i ojcowskiego łona nie widzieli” (Rdz 9,18–24).</note>: że Sema ustawił kapłanem,</l>
          <l>Jafet żeby lud rządził i był onych panem,</l>
          <l>A Chama zasię syna złorzeczył trzeciego,</l>
          <l n="100">Że się musiał zstać sługą u brata swojego<note>Por. Rdz 9,24–25: „A ocuciwszy się Noe z wina, gdy się dowiedział, co mu uczynił syn jego młodszy, rzekł: Przeklęty Chanaan, niewolnik niewolników będzie braciej swej”.</note>.</l>
          <l>Izaak błogosławił Jakuba młodszego,</l>
          <l>Alić się wnet zstał wziętym nad brata starszego<note>Ezaw sprzedał młodszemu bratu, Jakubowi, prawo pierworództwa za miskę soczewicy (Rdz 26,29–34), skutkiem czego to właśnie Jakub otrzymał ojcowskie błogosławieństwo (Rdz 27,27–30).</note>,</l>
          <l>Jakub zaś synów swoich jako błogosławił,</l>
          <l>Tak Bóg wszystko nad nimi według<!-- *wedłuk--> słów zostawił<note>Jakub, pobłogosławiwszy potomstwo Józefa (Rdz 48,15–20), wygłosił następnie rozbudowane błogosławieństwo dla wszystkich swoich dwunastu synów (Rdz 49,1–29).</note>;</l>
          <l n="105">Lecz Ruben<note>Ruben, pierworodny syn Jakuba, uwiódł konkubinę swego ojca Balę, za co został przez niego wydziedziczony, tzn. pozbawiony praw pierworództwa (Rdz 49,3–4).</note> – ten nad sobą uznał złorzeczeństwo</l>
          <l>Za występek i swoje sprośne<!-- *sprosne--> wszeteczeństwo.</l>
          <l>Heli<note>Heli – sędzia i kapłan Izraela; zapewnił Annę, że jej modlitwa o potomka zostanie wysłuchana: owocem tej modlitwy były narodziny proroka Samuela (1 Sm 1,9–25).</note> kałpan, gdy onej Annie<note>Anna – matka proroka Samuela; jej poetycka modlitwa dziękczynna, znana jako kantyk Anny (1 Sm 2,1–10), stała się później inspiracją dla Maryi, wychwalającej Boga hymnem Magnificat (Łk 1,46–55).</note> błogosławił,</l>
          <l>Tedy Pan Bóg z niepłodnej potomstwo zostawił,</l>
          <l>Elizeusz<note>Elizeusz – prorok, uczeń i następca Eliasza, cudotwórca (2 Krl 2–4).</note> te dzieci, co go w uczciwości</l>
          <l n="110">Nie mieli, wnet ich przeklął, że je bez litości</l>
          <l>Niedźwiedzie, wyrwawszy się, wszystkich poszarpali<note>Nieszczęśliwą historię owych dzieci przytacza 2 Krl 2,23–24: „A gdy szedł drogą [Elizeusz], dzieci małe wyszły z miasta i naśmiewały się z niego, mówiąc: Wstępuj łysku, wstępuj łysku! Który gdy się obejźrzał, ujźrzał je i złorzeczył im w imię Pańskie. I wyszli dwa niedźwiedzie z lasa, i rozdrapali z nich czterdzieści i dwoje dzieci”.</note> –</l>
          <l>A widzisz, czego starzy w starości dostali?</l>
          <l>A przeto ten fundament z Pisma założywszy,</l>
          <l>Aby był tym mocniejszy i u wszech uczciwszy,</l>
          <l n="115">Tedy dopiero będę na tym fundamencie</l>
          <l>Insze rzeczy przytaczał jak na dyjamencie</l>
          <l>O starości uczciwej, w co gdy wejźrzysz, tuszę,</l>
          <l>Będziesz za nię dziękował Bogu ze swej dusze.</l>
          <l>Dlaczegoć starość ciężka ma być i mierziona,</l>
          <l n="120">Gdyż wszelka rzecz na świecie k niej bywa wiedziona?</l>
          <l>Zali jest rzecz, która się nigdy nie zstarzeje?</l>
          <l>Pojźrzy jedno na wszystkie, co sie<!-- sic--> z nimi dzieje:</l>
          <l>Słońce często zaćmione i czarne zostaje,</l>
          <l>Toż się i miesiącowi jasnemu przydaje,</l>
          <l n="125">Które aza<note>aza – czy, czyż.</note> po sobie tego znać nie dają,</l>
          <l>A właśnie jakoby nas tym upominają,</l>
          <l>Iż już jest bliski koniec omylnego świata</l>
          <l>A iż się rychło skończy bieg i jego lata.</l>
          <l>Niebo z swymi gwiazdami nie tak sprzyja ziemi,</l>
          <l n="130">Chocia się wielką pracą koło niej trudziemy,</l>
          <l>Bowiem z siebie pożytków takich nie wywodzi</l>
          <l>Jako przedtym, ani tak już obficie rodzi.</l>
          <l>Powietrze nie jest zdrowe, ale zepsowane,</l>
          <l>Tylko mgły a zarazy ze wszech stron wylane;</l>
          <l n="135">Skały, góry wysokie coraz upadają,</l>
          <l>Kamienie mocne – i te mchem więc porastają,</l>
          <l>I żelaza, choć twarde, okrutnie rdzewieją,</l>
          <l>Drzewa pierwej niż wzrostą<note>wzrostą – wzrosną.</note>, do szczątku spróchnieją;</l>
          <l>Zamki, wieże i miasta murem opatrzone</l>
          <l n="140">Na wielu miejscach leżą, do szczątku zburzone;</l>
          <l>Tygrys kaspijskiej wyspy bywa wycieńczona</l>
          <l>Przez starość, kiedy do niej będzie przywiedziona<note>Informacja bałamutna: Tygrys nie opływa żadnej „kaspijskiej wyspy”, lecz wpada do Zatoki Perskiej, połączywszy się z Eufratem.</note>.</l>
          <l>I lew źwierzę, które jest okrutnej srogości,</l>
          <l>Przestanie być gniewliwym, gdy będzie w starości.</l>
          <l n="145">Koń, który jest prędkiego biegu, ten ustanie</l>
          <l>W starości, także i wół duży będzie tanie.</l>
          <l>Owa <emph>in summa</emph> wszystkie rzeczy się starzeją,</l>
          <l>A nie masz żadnych, które z czasem nie niszczeją.</l>
          <l>I sama opoczysta dawność<note>opoczysta dawność – tj. starożytne budowle.</note> się obróci</l>
          <l n="150">Wniwecz, wszystko zniszczywszy, a tym się ukróci.</l>
          <l>A ty chcesz, abyś zawsze żył w leciech jednakich</l>
          <l>A żebyś zawsze mocy był i sił jednakich?</l>
          <l>A ono niepodobną rzecz jako gruntowną</l>
          <l>Naleźć na materyjej, która jest ułomną.</l>
          <l n="155">Takim starość jest ciężka, co gdy młodzi byli,</l>
          <l>Według<!-- wedłuk--> upodobania swego zawsze żyli,</l>
          <l>Nie mając na baczeniu żadnej przystojności</l>
          <l>W życiu, ni w obyczajach swych żadnej skromności.</l>
          <l>Więc przyjaciół ludzkością sobie nie jednali,</l>
          <l n="160">Lecz owszem chudszym radzi dobra wydzierali.</l>
          <l>Stąd też to rozumieją do siebie i sami,</l>
          <l>Że są każdemu brzydcy swoimi sprawami,</l>
          <l>Bowiem żaden takiego nie wspomaga człeka,</l>
          <l>I owszem co nadalej od niego ucieka;</l>
          <l n="165">A co więcej, sumnienie gryzie go ustawnie,</l>
          <l>Gdy mu przychodzi na myśl, jako żył niesprawnie.</l>
          <l>Lecz tym, co z każdym czasem o to się starają,</l>
          <l>By żyli wedle Boga i cnót przymnażają,</l>
          <l>Tedy się nie może zdać i widzieć nic złego,</l>
          <l n="170">Zwłaszcza to, co być musi z przyrodzenia swego.</l>
          <l>I starość nie jest ciężka, owszem barzo miła,</l>
          <l>Gdyż to przez cne postępki dobrze zasłużyła,</l>
          <l>Bowiem go uwesela żywota przeszłego</l>
          <l>Pamiątka<note>żywota przeszłego pamiątka – pamięć o dawniejszym życiu.</note>, jako czynił wszem siła dobrego.</l>
          <l n="175">Ku temu go też wszyscy w uczciwości mają,</l>
          <l>A jego uczynności coraz wspominają,</l>
          <l>Więc mu też i sumnienie barzo tuszy jego,</l>
          <l>Że na sobie nie czuje nic prawie takiego,</l>
          <l>Dla czego by się mieli ludzie onym brzydzić</l>
          <l n="180">Albo jego sprawami jako czym złym hydzić.</l>
          <l>A przeto cztery rzeczy w starości najduję,</l>
          <l>Dlaczego ją być nędzną co żywo szacuję<note>Por. Cyceron, O starości 15: „Bo też, kiedy się zastanawiam nad starością, cztery widzę przyczyny, dla których starość zwykliśmy uważać za nieszczęśliwy okres życia: oddala nas ona od życia czynnego, osłabia siły fizyczne, pozbawia nas wszystkich zmysłowych przyjemności, bliską jest śmierci” (przeł. Z. Cierniakowa).</note>.</l>
          <l>Pierwsza, iż jakby broni rzeczy sprawowania,</l>
          <l>Druga, iż jest dla chorób pełna zamieszania;</l>
          <l n="185">Trzecia, iż rozkoszami żadnymi nie władnie,</l>
          <l>Czwarta, iż śmierć tuż za nią ni wzwie<note>wzwiedzieć – dowiedzieć się, poznać. Sens: starość nie wie, kiedy spadnie na nią śmierć, która jest blisko.</note> kiedy spadnie –</l>
          <l>Na które tym porządkiem powiem ci chętliwie,</l>
          <l>Co rozumiem, jedno mię słuchaj nieteskliwie.</l>
          <l>Prawda, że broni starość sprawowania rzeczy,</l>
          <l n="190">Ale jakich – to jedno miej na dobrej pieczy:</l>
          <l>Takich, jakie w młodości czynione bywają,</l>
          <l>Zwłaszcza których przez siłę swą dokazywają,</l>
          <l>To jest, iż się wyścigać i skoczyć jak młody</l>
          <l>Nie może ani bronią oddalać swej szkody.</l>
          <l n="195">Ale sowito więtsze rzeczy starość czyni</l>
          <l>Aniżli w młodych leciech, choć ją każdy wini,</l>
          <l>Abowiem ona radą swoją siła może,</l>
          <l>Siła rozum dojźrzały wszystkiemu pomoże;</l>
          <l>Abowiem nie prędkością ani też siłami</l>
          <l n="200">Sprawy się odprawują, lecz mądrych siłami</l>
          <l>I poważnością – czego dosyć jest w starości,</l>
          <l>Bo w niej jest gniazdo rady i prawej mądrości.</l>
          <l>Ona wyroki daje, ona też powiada</l>
          <l>Stare dzieje a wszelkim doświadczenim włada.</l>
          <l n="205">Co jeśliby nie było, żeby senat zwali</l>
          <l><emph>Senatem</emph> od <emph>starości</emph>, lecz słusznie to dali</l>
          <l>Nazwisko<note>Por. Cyceron, O starości 19–20: „Gdyby te zalety nie były cechą starości, przodkowie nasi nie nazwaliby byli najwyższej rady senatem od słowa senex (starzec). U Spartan przecież najwyżsi urzędnicy są i nazywają się starcami (gerontes)” (przeł. Z. Cierniakowa).</note>, bo jak starzy długo sprawowali</l>
          <l>Rzeczpospolitą Rzymską, całą ją być znali;</l>
          <l>Lecz gdy na młode sprawce potym przyść musiała,</l>
          <l n="210">Rychło za płochą radą upadek uznała.</l>
          <l>A gdy jeden zopytał<!-- sic, też gdzie indziej-->, czemu ta kwitnąca</l>
          <l>Rzeczpospolita teraz jest upadająca,</l>
          <l>Odpowiedział mu drugi, iż w niej ludzie młodzi</l>
          <l>Nie umieją się rządzić tak, jako się godzi.</l>
          <l n="215">Więc temu nie wierz, aby próżnował w starości</l>
          <l>Stary, który się z młodu nauczył godności,</l>
          <l>Bo Plato on filozof w ośḿdziesiątym<!-- uwaga na ḿ--> lecie</l>
          <l>Pisał siła<note>Por. Cyceron, O starości 13: „Taka [tj. szczęśliwa] była starość Platona, o którym wiemy, że śmierć zastała go przy pisaniu – a miał już wtedy lat osiemdziesiąt jeden” (przeł. Z. Cierniakowa).</note>, o czym snadź z czytania to wiecie;</l>
          <l>Tak też w dziewięćdziesiątym i Sokrates roku</l>
          <l n="220">Zawsze składanie ksiąg swych miał na pilnym oku<note>Informacja raczej bałamutna, zarówno jeśli chodzi o wiek Sokratesa, jak i jego twórczość (Sokrates nie pisał ksiąg). Prawdopodobnie chodzi o Izokratesa, który swoje dzieło Panathenaicus miał napisać jako dziewięśdziesięcioletni starzec (por. Cyceron. O starości 13).</note>;</l>
          <l>On Leonty Gorgijas<note>Gorgiasz z Leontinoj (486–376 p.n.e.), sławny sofista i nauczyciel wymowy.</note>, sto i siedm lat mając,</l>
          <l>Wszystek czas strawił, księgi swe mądre wydając;</l>
          <l>Którego o przyczynę gdy drudzy pytali:</l>
          <l>„Czemu chcesz długo żyć – radzibyśmy znali”,</l>
          <l n="225">Odpowiedział, iż nie mam przecz<note>przecz – dlaczego, z jakiego powodu.</note> ganić starości,</l>
          <l>Bo zawsze w niej nabywam od czasu mądrości.</l>
          <l>O godna odpowiedzi człowieka mądrego!<note>Por. Cyceron, O starości 13–14: „Gorgiasz z Leontinoj żył lat sto siedem i nigdy nie przestał tworzyć i zajmować się nauką. A gdy go pytano, skąd czerpie ochotę do tak długiego życia, odpowiadał: ‘Nie mam o co oskarżać starości’. Wspaniała i godna filozofa odpowiedź!” (przeł. Z. Cierniakowa).</note></l>
          <l>A widzisz, jako starość ma siła dobrego?</l>
          <l>Nie mniej się też i Solon mędrzec z tego chlubił,</l>
          <l n="230">Że się co dzień nauczył, i to srodze lubił<note>Por. Cyceron, O starości 26: „Solon na przykład chwali się w swych wierszach, iż starzejąc się uczy się co dzień czegoś nowego” (przeł. Z. Cierniakowa); podobnie: ibid. 50.</note>.</l>
          <l>Przeto nie bez przyczyny stare przysłowie</l>
          <l>Uczyniono – stąd poznasz, co to jest w tym słowie,</l>
          <l>Abowiem dawno mówią: „Bądź starym za czasu,</l>
          <l>Chcesz-li przystojnie użyć na wszem swego wczasu”,</l>
          <l n="235">Jakoby też właśnie rzekł: bądź mądry, opatrzny,</l>
          <l>Bo to wszystko w starym jest, iż jest nieutratny.</l>
          <l>Niemądrze tedy czynią, iż starość winują,</l>
          <l>Bowiem się w samych więcej występki najdują,</l>
          <l>Abowiem z przyrodzenia albo też ze złego</l>
          <l n="240">Nałogu, aniżeli z wieku tak zeszłego.</l>
          <l>Zali próżnuje żeglarz, choć tak siedzi w łodzi,</l>
          <l>Nic nie robiąc – a tylko przednim wiosłem wodzi?</l>
          <l>A inszy albo żagle tam rozpościerają,</l>
          <l>Wiosły robiąc, albo też wodę wylewają;</l>
          <l n="245">A przedsię na żeglarzu tam więcej należy,</l>
          <l>Bowiem on opatruje, jako gdzie łódź bieży,</l>
          <l>Strzeże, aby na razie kiedy nie stanęła,</l>
          <l>A rozbiwszy się, marnie żeby nie tonęła.</l>
          <l>On linami, gdzie trzeba, leguczko nawraca,</l>
          <l n="250">A bacząc miejsce jakie złe, wnetże odwraca;</l>
          <l>A gdy drudzy słuchają rozkazania jego,</l>
          <l>Tedy się nic nie mylą na sprawie onego.</l>
          <l>Tak też starzy siłami acz nie dokazują,</l>
          <l>Lecz radą i rozumem nad inszych przodkują.</l>
          <l n="255">A widziszże, że starość nie jest próżnująca,</l>
          <l>Lecz pracowita i też zawsze co czyniąca,</l>
          <l>Zwłaszcza w tym, czego z młodych lat się nauczyła,</l>
          <l>Tedy tak postępuje, jak też może siła.</l>
          <l>A co się zda, iż starość nie ma żadnej siły,</l>
          <l n="260">A nadto ją choroby ze wszech stron zemdliły,</l>
          <l>Tedy to nie tak bywa dla zeszłej starości,</l>
          <l>Jako więc z przyrodzenia i z jej ułomności.</l>
          <l>A nie tylko to starym, lecz młodym przydaje,</l>
          <l>Że siły w swej młodości nie mają za jaje<note>mieć coś za jaje – mieć za nic.</note>,</l>
          <l n="265">Że albo ich choroby trapią jak starego,</l>
          <l>Albo też one tracą dla zbytku swojego,</l>
          <l>Gdyż się tak przez żadną rzecz moc ludzka nie traci,</l>
          <l>Jako kiedy się który człowiek z zbytkiem zbraci.</l>
          <l>A przeto iż w swych siłach starzy ustawają,</l>
          <l n="270">Tedy to od młodzieństwa niestronnego mają,</l>
          <l>Abowiem ono ciało wszystko nakaziwszy</l>
          <l>Tak oddaje starości, gwałtem złe wraziwszy.</l>
          <l>A widzisz, że co bywa człowieku<note>człowieku – człowiekowi.</note> w starości,</l>
          <l>Tego się nie ustrzeże i w bujnej młodości.</l>
          <l n="275">Ujźrzysz dziś młodzieniaszka, co jak kwiat nadobny,</l>
          <l>A skoro niemoc zemdli, ali wnet podobny</l>
          <l>Umarłemu: że barwę przyrodzoną zmieni</l>
          <l>Jako kwiatki, gdy będą już blisko jesieni.</l>
          <l>Nadto nie potrzebują ludzie sił starego,</l>
          <l n="280">Widząc lata i taki wiek długi onego;</l>
          <l>I stąd do żadnej rzeczy nas nie przymuszają,</l>
          <l>A nie rzkąc, w czym nie możem, tego nie żądają.</l>
          <l>Lecz ani w czym możemy czynić, rozkazują,</l>
          <l>A nas w namniejszej rzeczy nigdy nie winują.</l>
          <l n="285">A wszekże się i starych tych siła najduje,</l>
          <l>Który w sobie i czerstwość, i moc jeszcze czuje –</l>
          <l>Skąd się znaczy, że to ma za swe dobre czyny</l>
          <l>Od Boga, że się mało nie równa i z syny.</l>
          <l>Cyrus już będąc starym powiedział to śmiele:</l>
          <l n="290">„Nigdy bym słabszej nie poznał siły w swoim ciele,</l>
          <l>Jako przedtym w młodziestwie, co rozpustnie żyło”<note>Por. Cyceron, O starości 30: „Czytamy u Ksenofonta, że Cyrus (a był już wtedy bardzo stary) umierając twierdził, że nigdy nie zauważył, by miał w starości mniej sił, niż kiedy był młody” (przeł. Z. Cierniakowa).</note>,</l>
          <l>A widzisz, że temu nic w siłach nie schodziło.</l>
          <l>A choć nie może pierwszych sił mieć w swej starości</l>
          <l>Człowiek, tedy nic na tym, gdy pełen godności,</l>
          <l n="295">Bo może, przyjacielu, pomagać swą radą,</l>
          <l>Tak też i senatowi nie będzie zawadą.</l>
          <l>A choć nie czyni, tedy jako czynić mają</l>
          <l>Rozkazuje, a wszyscy go chętliwie słuchają.</l>
          <l>To czyniąc, przychodzimy do zacnej starości,</l>
          <l n="300">Nie czując dla tych zabaw jej żadnych przykrości,</l>
          <l>Która się nie wnet łamie, lecz długością czasu</l>
          <l>Gaśnie – a zatym idzie do wiecznego wczasu.</l>
          <l>Trzecia mowa, iż starość rozkoszmi nie władnie</l>
          <l>I nie może, chocia by chciała, przyść k nim snadnie.</l>
          <l n="305">O, nazacniejszyż to dar w szlachetnej starości,</l>
          <l>Iż co wielką przyganą jest w bystrej młodości,</l>
          <l>To w starym wieku od nas prawie się oddala,</l>
          <l>A każdy mądry człowiek na to więc pozwala.</l>
          <l>Przeto jeśli baczenie nie gardzi rozkoszy</l>
          <l n="310">Albo też i sam rozum onej nie odpłoszy,</l>
          <l>Tedy siłaśmy winni dziękować starości,</l>
          <l>Iż dostała w swym wieku takowej godności,</l>
          <l>Że nie może w niej rozkosz mieć miejsca żadnego,</l>
          <l>I owszem co nadalej bieży od starego.</l>
          <l n="315">Abowiem zawsze rozkosz zwykła szkodzić radzie,</l>
          <l>Tak też i rozumowi na wielkiej zawadzie</l><!-- tu jest kropka w dr. -->
          <l>Myśl zasłania i w dziwne ją rzeczy przywodzi,</l>
          <l>A od cnoty daleko ustawicznie chodzi,</l>
          <l>O której jeden mędrzec tak właśnie powiada,</l>
          <l n="320">Iż jest miedzy<!-- sic--> wszystkiemi nasprośniejsza wada<!-- nasprośniejsza przez "ś"!--></l>
          <l>I nie masz tak na świecie szkodliwszej zarazy,</l>
          <l>Jako cielesna rozkosz, w której pełno zmazy,</l>
          <l>Abowiem stąd wydania<note>wydania – zdrady.</note> ojczyzny pochodzą,</l>
          <l>Stąd rzeczypospolitej zniszczenia się rodzą,</l>
          <l n="325">Rozmowy potajemne i dziwne traktaty,</l>
          <l>Postradanie wszystkich dóbr i próżne utraty,</l>
          <l>A na koniec: wszelka złość w człowieku panuje</l>
          <l>Dla niej, i do uczynku złego przystępuje.</l>
          <l>A właśnie jako gwałtem przymusza go k temu,</l>
          <l n="330">Abowiem gdy jest panem człowieku któremu,</l>
          <l>W takim nigdy nie najdziesz cnoty ni mierności,</l>
          <l>Pogotowiu w zwyczaju ni w życiu skromności.</l>
          <l>Więc k temu taki myślą nic nie postanowi,</l>
          <l>Nic rozum nie pomoże onego stanowi.</l>
          <l n="335">Owa nie masz na świecie nic tak mierzionego</l>
          <l>Jako rozkosz, i prawie<note>prawie – prawdziwie, naprawdę.</note> nic tak szkodliwego,</l>
          <l>Abowiem co się kolwiek na świecie najduje</l>
          <l>Złego, to jak ze źrzódła z onej wyskakuje.</l>
          <l>A widzisz, co ten mędrzec o rozkoszy mówi,</l>
          <l n="340">Którą jak wędą ryba, tak się człowiek łowi</l>
          <l>Oną, a nie darmo tak wiele o niej mówię,</l>
          <l>Lecz abyś poznał, iż się nic nie mylę w słowie:</l>
          <l>To jest, nie rzkąc, przygany starość nie odnosi,</l>
          <l>Że nie władnie rozkoszą, lecz owszem przynosi</l>
          <l n="345">Pochwałę u wszech ludzi, że onej nie żąda</l>
          <l>Ani namniejszej cząstki jej zażyć pożąda.</l>
          <l>Przeto próżna opilstwa starość i obżarstwa,</l>
          <l>A co więtsza, Wenus jest u niej za kuglarstwa.</l>
          <l>O której Sofoklesa kiedy zopytano<!-- znowu: zopytano-->,</l>
          <l n="350">Jeśliby jej używał, gdyż go starym znano,</l>
          <l>Odpowiedział, iż nie rzkąc w takim wieku swoim;</l>
          <l>„Lecz kiedym jeszcze władał i młodzieństwem moim,</l>
          <l>Zawszem od niej uciekał jak od pana złego,</l>
          <l>Nie mając nic na świecie nad nię tak przykrego”<note>Por. Cyceron, O starości 47: „Ktoś pytał Sofoklesa, będącego już w starszym wieku, czy używa jeszcze cielesnej rozkoszy. Ten dał mu piękną odpowiedź: ‘Niech mnie bogowie bronią! Rad jestem ogromnie, że wyzwoliłem się od nich jak od władzy dzikiego i szalonego pana’” (przeł. Z. Cierniakowa).</note>.</l>
          <l n="355">Jako tedy młodzieństwo głupie<note>głupie – głupio, w głupi sposób.</note> się raduje,</l>
          <l>Iż się we wszem sposobie do rozkoszy czuje,</l>
          <l>Tak z drugiej strony starość dziwnie się weseli,</l>
          <l>Że się rozkosz i zbytek precz od onej dzieli.</l>
          <l>Cóż tedy wżdy z starością jest za przyrównanie</l>
          <l n="360">Rozkoszy marnej, która jest u dobrych tanie<note>tanie – tanio.</note>!</l>
          <l>Której to choć nawięcej ludzie zażywają</l>
          <l>I nawiętsze kochanie swe w niej pokładają,</l>
          <l>Co jest płatno? Gdyż społu z rozkoszami giną,</l>
          <l>A co więtsza, po śmierci nikczemnymi słyną;</l>
          <l n="365">Których żywot zda się być jakąś komedyją,</l>
          <l>W której pięknie ubrawszy, potym alić biją.</l>
          <l>Takie też właśnie rzeczy rozkosznym się dzieją,</l>
          <l>Trochę onej zażywszy, po śmierci truchleją.</l>
          <l>Przeto miły staruszku, nie żałuj rozkoszy,</l>
          <l n="370">Którą prędko lada wiatr i nędza rozpłoszy;</l>
          <l>Owszem się więcej raduj, że się jej nie boisz</l>
          <l>Ani żadnych wymysłów dla niej więcej stroisz,</l>
          <l>Gdyż widzisz, jako siła złego z onej roście,</l>
          <l>Zaczym na zatracenie wszystkich wiedzie proście<note>proście – prosto.</note>.</l>
          <l n="375">A owo co nad wszystko nawięcej cię trapi,</l>
          <l>Że się tuż śmierć za człekiem w zeszłym wieku kwapi,</l>
          <l>Tedy się temu wielce i barzo dziwuję,</l>
          <l>Że się w tobie takowy frasunek najduje.</l>
          <l>Aza<note>aza – czy, czyż.</note> my tylko starzy po<note type="aparat">po śmierć: popr. wyd.; D: o śmierć (bł.).</note> śmierć przychodzimy?</l>
          <l n="380">Za<note>za – czy, czyż.</note> nie także, że młodzi mrą, często widzimy?</l>
          <l>Owszem więcej przypadków doznawa wiek młody</l>
          <l>I częściej niżli starzy odnoszą przygody,</l>
          <l>Bowiem rychlej w chorobę wpadną ludzie młodzi</l>
          <l>I cięższe w nich boleści niżli w starych rodzi.</l>
          <l n="385">Pracowitsze koło nich ma lekarz staranie,</l>
          <l>Przeto rzadko który z nich starości dostanie;</l>
          <l>Abowiem się w młodości swojej nie szanują,</l>
          <l>A to stąd bywa, że więc sobie obiecują</l>
          <l>Długi wiek żyć. Co jako głupie się spodziewa,</l>
          <l n="390">Tak też rzadko dochodzi i to rzadko miewa –</l>
          <l>Co abowiem na świecie może być głupszego</l>
          <l>Jako pewne udawać za co niepewnego?</l>
          <l>Lecz czego się spodziewa, kiedy człowiek stary,</l>
          <l>Tego już prawie doszedł; i przeto z tej miary</l>
          <l n="395">Lepszej jest kondycyjej stary nad młodego.</l>
          <l>Cobyś lepiej zrozumiał, słuchaj pilnie tego:</l>
          <l>Młody chce, by żył długo, a ów się do woli</l>
          <l>Nażył, i prawie jakby świat sobie miał gwoli.</l>
          <l>Ów się rozumu uczy, w owym pełno tego,</l>
          <l n="400">Że mu to każdy przyzna bez wątpienia wszego;</l>
          <l>Młody się dosługuje, a ów z swej wysługi</l>
          <l>Pewien, i jej używa przez czas barzo długi;</l>
          <l>Ów zabiega urzędów i wszelkiej godności,</l>
          <l>A w starym wszystko to jest prawie w obfitości.</l>
          <l n="405">Aczci mam-li prawdę znać, by kto nadłużej żył</l>
          <l>Albo jak Matuzalem takiego wieku był<note>Matuzalem, najstarszy człowiek wymienony w Starym Testamencie, żył 969 lat (Rdz 5,27).</note>,</l>
          <l>Nie zda mi się za długo to sobie poczytać,</l>
          <l>Co swój koniec ma i co zwykła też śmierć chwytać.</l>
          <l>Abowiem gdy śmierć przyjdzie, tedy upłynęło</l>
          <l n="410">To, co było i prawie z pamięcią minęło;</l>
          <l>Tylko po śmierci w cale to człeku<note>człeku – człowiekowi.</note> zostaje,</l>
          <l>Iż jeśliże był dobrym, wiek wiekom podaje</l>
          <l>I sława cnych postępków jego brzmi ustawnie,</l>
          <l>A prawie wszemu światu podawa się jawnie.</l>
          <l n="415">K temu wiedz: wszystkie wieki swoję własność mają</l>
          <l>A słusznie do widomych rzeczy się równają.</l>
          <l>Młodzi wiośnie, a śrzedni jak lato zieleni,</l>
          <l>Lecz starzy są podobni właśnie do jesieni,</l>
          <l>Bowiem jako w jesieni pełno zboża wszego,</l>
          <l n="420">Tak też właśnie w starości jest wiele dobrego<note>Por. Cyceron, O starości 70: „Młodość jest jakby wiosną życia, ukazuje nam w zalążku przyszłe owoce, których zbiór i przechowywanie przeznaczone jest na inne jego pory. Owocem starości jest, jak już to nieraz mówiłem, to, że możemy pamiętać i korzystać z dóbr zdobytych poprzednio” (przeł. Z. Cierniakowa).</note>.</l>
          <l>Bo w niej rozum, poważność, stateczność gotową</l>
          <l>Najdziesz, mierność z skromnością i radę dość zdrową,</l>
          <l>A <emph>in summa</emph> najdziesz w niej w kupie wszytki cnoty,</l>
          <l>Doświadczenie i insze osobne<note>osobne – szczególne.</note> przymioty.</l>
          <l n="425">Przeto cokolwiek bywa z przyrodzenia swego,</l>
          <l>Tedy też to przyłożyć mamy do dobrego,</l>
          <l>Co tedy dano właśniej z natury człowieku:</l><!-- właśnie i ???-->
          <l>Jako umrzeć, będąc już prawie w zeszłym wieku.</l>
          <l>A przeto śmierć nie jest zła ni ma być wtaczana</l>
          <l n="430">Miedzy złe rzeczy, ani równo policzana.</l>
          <l>A też się to i młodym zarówno przygadza,</l>
          <l>Aczci ciężej, lecz śmierci jednaka jest władza.</l>
          <l>I tak mi się zdadzą mrzeć właśnie ludzie młodzi,</l>
          <l>Jako ogień od wody, gdy gwałtem przychodzi,</l>
          <l n="435">Zalewa się; lecz stary jak ogień bez wszego</l>
          <l>Gwałtu gaśnie, kiedy już nie ma palić czego<note>Cały poniższy passus (w. 434–452) jest swobodną parafrazą Cycerona; por. O starości 71–72.</note>.</l>
          <l>Więc nadto młody człowiek jako niedostały</l>
          <l>Owoc gwałtem się urwać musi niedojźrzały,</l>
          <l>A starzy jak dojźrzałe jabłka opadają,</l>
          <l n="440">W czym, tak mnimam, iż siła nad młody wiek mają.</l>
          <l>A jak rzemieśnik łatwie okręty buduje,</l>
          <l>Tak też łatwie zaś one do szczątku popsuje,</l>
          <l>Więc też jako człowieka spoi przyrodzenie,</l>
          <l>Tak się też rozwięzuje przez nie to spojenie,</l>
          <l n="445">Bowiem świeże spojenie z trudnością upada,</l>
          <l>Ale stare się łatwie i bez prace spada.</l>
          <l>Takci śmierć młodym żywot przez gwałt odejmuje,</l>
          <l>A przez dostałość zasię k starym przystępuje;</l>
          <l>Do której gdy już bliżej człek stary przychodzi,</l>
          <l n="450">Wielce się z tego – zwłaszcza roztropny – ochłodzi</l>
          <l>Właśnie jako po morzu kto z długiej żeglugi</l>
          <l>Obaczy ziemię, której pragnął przez czas długi.</l>
          <l>Abowiem śmierć jest zawsze wszystkich prac skończenim,</l>
          <l>Wszystkich ucisków i trosk wiecznym odpocznienim;</l>
          <l n="455">Jest też uliczką własną żywota wiecznego</l>
          <l>I weściem pewnym w pałac Boga wszechmocnego,</l>
          <l>Zwłaszcza tym, co tu sobie dobrze zasłużyli,</l>
          <l>Lecz który o to nie dbał, na tym się omyli.</l>
          <l>Czemu się tedy śmierci boisz, będąc człekiem</l>
          <l n="460">Chrześcijańskim, a zwłaszcza za tak zeszłym wiekiem?</l>
          <l>Gdyż zawsze chrześcijańskim to ludziom przystoi</l>
          <l>Nie bać się śmierci, chocia bojaźń się w nich roi.</l>
          <l>A ta bojaźń, tak mniemam, że więc stąd pochodzi,</l>
          <l>Że człek o niej nie myśli, lecz w rozkoszach chodzi;</l>
          <l n="465">Bo gdzieby<note>gdzieby – gdyby.</note> o niej myślił i często przekładał</l>
          <l>Przed oczy, tedyby już on bojaźnią władał,</l>
          <l>A nie ona człekiem. Bowiem z rozmyślania</l>
          <l>Pospolicie odstąpi każdy swego zdania,</l>
          <l>Wiedząc pewnie, iż społu wszystko z ciałem ginie,</l>
          <l n="470">Ale tylko poczciwa sława zawsze słynie.</l>
          <l>Na co snadź mi tak rzeczesz: „Jako się bać nie mam,</l>
          <l>Ponieważ taką bojaźń i w świętych też być znam?”</l>
          <l>Na toć tak odpowiadam, że acz to prawdziwa,</l>
          <l>Iż bojaźń jakąś czyni śmierć nielutościwa</l>
          <l n="475">I w świętych ludziach, ale z przykładu takiego</l>
          <l>Zrozumiej dobrze, co jest za przyczyna tego.</l>
          <l>Jako rycerz, który się do bitwy gotuje,</l>
          <l>Barzo przeciwne rzeczy być w sobie najduje,</l>
          <l>Abowiem to blednieje, to zaś drży ustawnie,</l>
          <l n="480">Więc się kwapi a w zbroję ubiera się sprawnie,</l>
          <l>A na koniec się w nim gniew co dalej to żarzy<!-- druk: zarzy-->,</l>
          <l>Który znać i z postępków, i po jego twarzy –</l>
          <l>Tak też i święty człowiek, gdy już śmierć nadchodzi,</l>
          <l>Przyrodzenie mdłe w onym bojaźń znaczną płodzi,</l>
          <l n="485">A z drugiej strony zasię nadzieją stateczną</l>
          <l>Umacnia się, i oną też zapłatą wieczną,</l>
          <l>Której za swe uczynki dobre się spodziewa,</l>
          <l>A to od Pana Boga niepochybnie miewa.</l>
          <l>A tak się więc radując, śmierci srogiej boi,</l>
          <l n="490">A bojąc się, zaś radość niemylną stroi,</l>
          <l>Wiedząc, iż inaczej przyść nie może do Boga,</l>
          <l>Jedno przez śmierć – a to jest wszem utarta droga,</l>
          <l>Którą wszyscy w tym ciele podjąć więc musiemy,</l>
          <l>Niżli w odpoczynieniu wiecznym usiędziemy.</l>
          <l n="495">Którą śmierć i poganie tak lekce ważyli,</l>
          <l>Że po sobie dość znaczny przykład zostawili;</l>
          <l>Owszem się i po śmierci jeszcze spodziewali</l>
          <l>Zapłaty, choć nie byli w wierze prawej stali.</l>
          <l>Których wspomnieć namniej się nie będę lenował<note>lenował – lenił.</note>,</l>
          <l n="500">Abyś się tym ochotniej do śmierci gotował.</l>
          <l>Naprzód Plato tak mówi: „człek żyjąc w mądrości,</l>
          <l>Gdy ma umrzeć, ma w sobie mieć siła ufności,</l>
          <l>Że po śmierci dostanie dobra obfitego” –</l>
          <l>A widzisz zacną powieść poganina tego.</l>
          <l n="505"><!-- marg.: Tenże-->Jeśli kogo obaczysz, że śmierć ciężko znosi,</l>
          <l>Od takiego się mądrość daleko odnosi.</l>
          <l><!-- marg.: Tenże-->„Śmiech to jest osobliwy, gdy się kto gotuje</l>
          <l>Do śmierci, a gdy przyjdzie, żałość jakąś czuje”:</l>
          <l>Jakoby rzekł do starych, bo im dłużej żyją</l>
          <l n="510">Starzy ludzie, tym bliższą czują śmierć nad szyją,</l>
          <l>Do której się czym dalej, tym więcej gotują,</l>
          <l>Gdyż to też wiek i lata onych pokazują.</l>
          <l><!-- marg.: Tenże-->Żywot z oczekawaniem śmierci nam jest dany,</l>
          <l>Do tejże się też śpieszmy; bo w rozum obrany,</l>
          <l n="515">Który się jej boi, gdyż pewnie czekamy,</l>
          <l>Że przyjdzie, lecz kiedy przyść ma, czasu nie znamy.</l>
          <l><!-- marg.: Tenże-->Nic nie dała natura człowieku lepszego</l>
          <l>Jako na świecie krótkość życia tutejszego.</l>
          <l>Śmierć ostatnie karanie, której się człek każdy</l>
          <l n="520">Niech nie boi, a zwłaszcza co jest mężny zawżdy.</l>
          <l>Lud w Tracyjej zawsze dzień narodzenia swego</l>
          <l>Opłakiwał, a gdy zaś pogrzebli którego,</l>
          <l>Wesele znaczne w sobie wszem pokazowali<note>Tak mieli czynić Trausowie, jedno z plemion trackich. Por. Herodot, Dzieje 5,4,3–5: „dokoła noworodka siadają krewni i opłakują go, ile on nieszczęść musi zaznać, skoro się urodził, i wyliczają wszystkie ludzkie cierpienia; zmarłego natomiast wesoło i radośnie grzebią i mówią przy tym, że pozbył się wszystkich nieszczęść i żyje teraz w zupełnej błogości” (przeł. S. Hammer).</note>,</l>
          <l>W czym, choć poganie, mądrze dość postępowali.</l>
          <l n="525">Filozofi, co zową Cyrenaikami<note>Cyrenaicy – szkoła filozoficzna założona przez Arystypa z Cyreny, której główne założenia sprowadzały się do skrajnego hedonizmu. Cyreiaicy sądzili, że jedynym celem życia jest przyjemność, lecz skoro przyjemność może być tylko chwilowa i ulotna, prawdziwą i ostateczną rozkosz dać może śmierć.</note>,</l>
          <l>Podeprzą cię swym zdaniem, także powieściami,</l>
          <l>Bo ci tak rozumieją, iż nie zawsze chodzi</l>
          <l>Śmierć za złym, ale tylko takim ludziom szkodzi,</l>
          <l>Do których niespodzianie i bez wieści przyjdzie,</l>
          <l n="530">A co więtsza, gdy kogo niegotowo zejdzie.</l>
          <l>Co starym jest na pomoc, gdyż k nim nie przychodzi</l>
          <l>Bez wieści, lecz radniej się niech czują w tym młodzi,</l>
          <l>Bowiem się właśnie o nich to rozumieć może,</l>
          <l>Ale się ja tym, stary, by namniej<!-- czy tak? --> nie trwożę,</l>
          <l n="535">Bo starość być rozumiem śmierci pozwem własnym,</l>
          <l>Za którym się gotuje<!-- gotuję?--> stać przed Tronem jasnym.</l>
          <l>Lecz człowiek młody namniej o śmierci nie myśli, </l>
          <l>Ponieważ mu inszego co zawsze na myśli,</l>
          <l>Więc spodziewając się przyść kiedy do starości,</l>
          <l n="540">Czyni wszystko bezpiecznie krom żadnej czujności.</l>
          <l>A widzisz: chocia żadnej nauki nie mieli</l>
          <l>Chrześcijańskiej, a przedsię postąpić umieli</l>
          <l>Osobliwie, że się więc aż zawstydzić musi</l>
          <l>Człek chrześcijański, że go bojaźń śmierci dusi.</l>
          <l n="545">Przeto i ty się przestań już więcej frasować</l>
          <l>Na śmierć, lecz radniej poczni<note>poczni – zacznij, rozpocznij.</note> w sobie okazować,</l>
          <l>Że onej z chęcią czekasz, będąc pewien tego,</l>
          <l>Że cię Bóg nie opuści z miłosierdzia swego,</l>
          <l>Gdyż za dobre uczynki Bóg zawsze odpłaci,</l>
          <l n="550">Bo temu panu służąc, żaden nie utraci.</l>
          <l>A też wiedz, że na świecie nie masz nic pewnego,</l>
          <l>Lecz tylko tu gospoda jest człeka nędznego<note>Por. Cyceron, O starości 84: „I nie żałuję, że żyłem. Żyłem bowiem tak, iż zdaje mi się, żem się nie na próżno urodził. Z życia odchodzę jak z gospody, nie jak z własnego domu. Bo przecież natura udzieliła nam tutaj miejsca na krótki pobyt, a nie na stałe zamieszkanie” (przeł. Z. Cierniakowa).</note>,</l>
          <l>Z której się przenosimy do pałaców wiecznych,</l>
          <l>A tam będziem używać rozkoszy bezpiecznych.<!-- *beśpiecznych--></l>
          <l n="555">Czemuć się tedy nie chce tu z padołu tego,</l>
          <l>Na którymeś ucierpiał i cierpisz dość złego?</l>
          <l>Przeto miałbyś rozumieć śmierć za przyjaciela,</l>
          <l>Że ciebie z świata bierze, ze złego tak wiela,</l>
          <l>Po której cię żadna rzecz nigdy nie dolęże,</l>
          <l n="560">Ni frasunek, ni nędza żadna nie dosięże,</l>
          <l>Ale wiecznie żyć będziesz przez wiek nieprzetrwały,</l>
          <l>Gdyż to Pan Bóg obiecał, który w słowie stały.</l>
          <l>Niechaj cię uwesela śliczność miejsca tego,</l>
          <l>Gdzie dusza będzie, kiedy wyjdzie z ciała tego;</l>
          <l n="565">Niech towarzystwa świętych radości dodają,</l>
          <l>Niech doskonałość, którą oni w niebie mają,</l>
          <l>Ciebie cieszy – a to prze częste rozmyślanie,</l>
          <l>Skąd ci będzie i ten świat, i śmierć zawsze tanie.</l>
          <l>A toć jest, com na krótce umyślił powiedzieć</l>
          <l n="570">O starości, abyś też o niej mógł co wiedzieć,</l>
          <l>Zaniechawszy lamentu i frasunku tego,</l>
          <l>Któryś czynił z początku mówienia swojego.</l>
          <l>A aczby się i więcej mogło o starości</l>
          <l>Mówić, ale folgując czasu i krótkości,</l>
          <l n="575">Te bym tylko główniejsze wspomniał cztery rzeczy,</l>
          <l>Które każdy ma człowiek mieć na dobrej pieczy,</l>
          <l>Do których się i inne wszystkie więc ściągają,</l>
          <l>Co się koło starości kiedy przytaczają.</l>
          <l>A przeto spólnie Bogu za nię<note>tj. za starość.</note> podziękujmy,</l>
          <l n="580">A do śmierci się co dzień ustawnie gotujmy.</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Starzec pierwszy mówi</head>
          <l>Barzoć wielce dziękuję, żeś mię z błędu tego</l>
          <l>Wywiódł, nic nie żałując utrudzenia swego,</l>
          <l>Któreś ty podjął dla mnie: namniej nieteskliwie,</l>
          <l>Lecz-eś się jak przyjaciej w tym obszedł życzliwie.</l>
          <l n="5">A tak gotów-em Bogu za nie ze wszej duszy</l>
          <l>Dziękować spólnie z tobą, bo mi serce tuszy:</l>
          <l>Coś lepszego już teraz gdym dobrze zrozumiał</l>
          <l>O starości, bom przedtym ja tak nie rozumiał.</l>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Starcy Bogu dziękują</head>
          <l>Panie Boże, któryś jest niepochybny w słowie,</l>
          <l>Którego w niebie chwalą święci aniołowie,</l>
          <l>Tobie dzięki dawamy, że wieku takiego</l>
          <l>Raczyłeś nam użyczyć z miłosierdzia swego,</l>
          <l n="5">W którym iż jak do kresu do śmierci bieżymy,</l>
          <l>Tedy wielowładnego Cię Boga prosimy:</l>
          <l>Racz to dać, żeby nam śmierć nic straszna nie była,</l>
          <l>A dusza by po śmierci z Tobą zawsze żyła.</l>
          <l>Amen. Koniec.</l>
        </div>
      </div>
    </body>
  </text>
</TEI>

